Strona 12 z 54

: 17 sty 2009, 10:01
autor: Ania i Krzyś
Mago pisze:Myślę, że rewelacji to wszyscy mamy już dość... niech w końcu powieje trochę nudą i niech zagości stabilizacja w temacie zdrowia naszych kociastych. Czego z serca Wam życzę.
:) Oby się spełniło. Nie podziękujemy, żeby nie zapeszyć.
Mago pisze:Kiedy ma nastąpić ów obróbka?
:-)
Mamy nadzieję zawieźć (znów dzięki uprzejmości Kotkowa) zawieźć pana L. w przyszły piątek tzn. 23 stycznia.

Zapomnieliśmy... Wczoraj Leoś zmienił oficjalnie status pobutu u nas z tymczasowego na stały <mrgreen>

: 17 sty 2009, 10:12
autor: Maria
Bardzo fajnie że już na stałe! Gratuluję! <klaszcze>

: 17 sty 2009, 10:17
autor: Agnieszka
Piękny ten Wasz Leoś jak marzenie. Kosmaty rudzielec, ech. I cieszę się bardzo, że został członkiem rodziny już oficjalnie. Mam nadzieję, że za jakiś czas będziecie mieli szansę zapomnieć jak wygląda weterynarz.

Pozdrawiam bardzo i trzymam kciuki. Piszcie koniecznie jak się kocie stosunki rozwijają :)
Agnieszka

: 17 sty 2009, 12:04
autor: Ania i Krzyś
My też się cieszymy, ze zostaje na stałe i mamy pokorną nadzieję, ze o weterynarzach będziemy tylko czytać w gazetach (chociaż szczerze powiedziawszy bardzo lubimy swoja p. dr)

Zainteresowanych głębiej naszym wątkiem zapraszamy do jego drugiego posta, który został przeredagowany i uzupełniony (na ile było to w tej chwili możliwe).

: 17 sty 2009, 13:37
autor: Jo`Ann
Ania i Krzyś pisze:Znamy go od 04.01.2008. Miękko wylądował u nas 09.01.2008 ze statusem kota tymczasowego. 16.01.2008 oficjalnie otrzymał status kota rezydenta.
A Wy ciągle myślami w starym roku :)
Ciesze się, ze Leoś zostaje i kciukam za niego nadal.

: 17 sty 2009, 13:46
autor: Ania i Krzyś
Jo`Ann pisze:A Wy ciągle myślami w starym roku :)
Ciesze się, ze Leoś zostaje i kciukam za niego nadal.
:-| Ocho... No tak. Dziękujemy <oops>

: 17 sty 2009, 17:40
autor: Aya
Ania i Krzyś pisze:Zapomnieliśmy... Wczoraj Leoś zmienił oficjalnie status pobutu u nas z tymczasowego na stały <mrgreen>

Ogromnie się cieszę, że zostaje z Wami <klaszcze>. Jak zobaczyłam na Waszych fotkach to rozczulające cudo, pomyślałam: niemożliwie, żeby nie został, on ma już zasiedzenie w oczach :-) Teraz trzymam kciuki za jego łapkę.

Macie wyjątkowo cudne i kochane koty, bez wyjątku, wszystkie trzy :) !

: 18 sty 2009, 11:43
autor: olska
To taka dobra wiadomość <mrgreen> Bardzo się cieszę z takiego obrotu spraw ......
Dajcie znać jak tam się dogaduje cała trójca :-)

: 19 sty 2009, 23:15
autor: Mago
I jak tam Leon i reszta brygady? Kuwetkowanie u Leona funkcjonuje?

: 20 sty 2009, 01:17
autor: Ania i Krzyś
Aya pisze:Teraz trzymam kciuki za jego łapkę.
Macie wyjątkowo cudne i kochane koty, bez wyjątku, wszystkie trzy :) !
Dziękujemy pięknie <pokłon>
Mago pisze: I jak tam Leon i reszta brygady?
Ostatnio Franuś próbuje zdominować Lonka, a on sprawia wrażenie wystraszonego, więc role się zmieniły. Franek to kawał kocura (sadzimy, że doszedł już siódemki), a Leoś jest delikatny, drobny i na pewno nie waży więcej niż 3,5 może 4 kg. Więc wiecie po czyjej stronie leży racja i czyja jest prawda... Do tej pory mr F bał się niezmiernie podejść i uciekał po nawet cichym miauknięciu rudego. Przedwczoraj natomiast zobaczył, ze jak się rudego rąbnie, to ten truchleje i zaczął to na bezczela wykorzystywać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak próbuje się do niego łagodnie mówić, żeby rozładować napięcie to on jeszcze bardziej się rozochoca i sunie do bitki z jeszcze wyżej podniesioną głową jakby go, kto chwalił... Nic tam… muszą chłopaki między sobą ustalić hierarchę. Niech się piorą jeśli to ma rozwiązać problem i rozluźnić atmosferę. Rudzik nie bardzo ma odwagę poruszać się po domu… Siedzi w sumie tylko w okolicach balkonu. Tam najtrudniej dostać się Frankowi po cichu (musi przejść przez cały pokój). Z jego gracją nie trudno o zdemaskowanie. Leo robi jedynie póżnonocne, niedalekie wyprawy zwiadowcze, ale wraca po kilkunastu sekundach na swoje miejsce.
Co poza tym? Bardzo wyluzował. Potrafi zasnąć do góry kołami, pozwala nam głaskać brzusio i nie ucieka jak się koło niego położymy, albo przysiądziemy. Pozwala także na coraz dłuższe głaski (sprawia nawet wrażenie zadowolonego w ich trakcie). Mruczy, kiedy się go weźmie na ręce.
Wczoraj natomiast po raz pierwszy wychodząc na uczelnię nie zamknęliśmy go w łazience. Tak będzie dla niego lepiej, zresztą już czas…
My natomiast nauczyliśmy się zmieniać mu opatrunki bez wywoływania histerii. Nawet nie musimy go teraz ubezwłasnowolniać. Siedzi jak trusia i tylko czasem zapiszczy, kiedy zaboli.
Podsumowując – Anioł nie kot!!!
I jeszcze, na zakończenie, dla zainteresowanych, słowo o Tosi - Tosia jest szalona…
Mago pisze: Kuwetkowanie u Leona funkcjonuje?
Jak najbardziej. Mieliśmy tylko jeden epizod pierwszego dnia, ale wydaje nam się, że Leo koszmarnie się zestresował zamknięciem pod naszą nieobecność w łazience. A i jeszcze jeden – zsiusiał się jadąc do weterynarza…
Taka najwidoczniej jego uroda. Tośka zwraca ze stresu, on siusia…