Nie mogłam dziś znaleźć Gatona :-) Wiedziałam, że nigdzie nie uciekł, ale nie mogłam go namierzyć wzrokiem. Początkowo luzik, myślałam że gdzieś śpi (o dziwo, nie przy mnie). W końcu przeszłam się po mieszkaniu, zerkam tu i ówdzie i nic. Obeszłam wszystkie znane mi kocie kryjówki i nic. Hmm... to czasem taka gra między nami <lol> On siedzi gdzieś w bezruchu i patrzy na moje męki <lol>
Teraz było identycznie. Siedział na nowo zdobytej półce, przechodziłam obok niej kilka razy... trzeba było zerknąć w górę
Osiatkowany balkon okazuje się dostarczać ruchu opiekunom kotów. Robię ostatnio za odźwiernego, i tylko otwieram balkon i zamykam <diabeł> A futerka zawsze, ale to zawsze są po niewłaściwej stronie zamkniętych drzwi balkonowych, o czym szybko informują wymownym spojrzeniem. No nic, byle do wiosny!
Póki co, łapaliśmy jedne z ostatnich promieni słońca. Taką jesień, ciepłą i kolorową uwielbiam :-)
A tak w ogóle, to wszystko u Gatona dobrze. W grudniu skończy 3 lata <serce>
Fajnie mieć takiego kota, 7 kilo przylepy i łobuza <serce> Słabość mam do niego ogromną, zawsze wyżebrze u mnie coś podczas gotowania, taki mój pomocnik w kuchni. Jak go rano widzę, to aż chce się wstać z łóżka. No chyba, że przyjdzie i uwali się obok włączając mruczenie, to wtedy wstawać się nie chce.
Mój kotek kochany.
