Dziękujemy <pokłon> . U mnie z każdym dniem troszkę lepiej. Jestem koziorożcem, więc upartość i samozaparcie mam we krwi.
Posypała się sytuacja w pracy, ale co tam, samą praca człek nie żyje.
Vincuś to dla mnie wielka emocjonalna zagadka. Wet kategorycznie nie chce leczyć stresu <suchy> bo uważa, że może i u niego występuje stres, ale nie jest to przyczyna jego dolegliwości. Przyczyną jest brzuch, czyli wzdęcia, może i zgaga (jeżeli coś takiego występuje u kotków), wzmożona ilość płynów w żołądku. On chce leczyć przyczynę, która powoduje ten (jak to ładnie powiedział - DLA MNIE WIDOCZNY OBJAW STRESU).
Powiedziałam mu, że chcę kupić tą karmę RC CALM, pokręcił nosem i pokiwał palcem, ale wie, że ja to ja i nie dam się zbyć. Więc odpowiedział, no dobra nie zaszkodzi, może mu pomoże chociaż pozbyć się sierści z brzuszka przez to lizanie się. Dzisiaj zaczynam powolutku mieszać. Zobaczymy.
Zauważyłam również, że po zabawie z Fricco (mały maratończyk), który nie daje Vincusiowi zbyt długo odpoczywać, że po szalonych gonitwach Vincuś przystaje i "odbija mu się" tak to wygląda.