- wróciłam, moja podróż była krótka ale bardzo urokliwa, niestety - jak zwykle w Jutlandii, padało cały czas, dopiero w dzień wyjazdu na niebie pojawiło się długo oczekiwane słońce..... :-)
- mam dla Was parę pięknych lustereczek z domu mojego Przyjacielskiego Wikinga...

- piękna szylkretka o cudnej sierści....

- cudna "Czarna Perła" z tak błyszczącą sierścią, że aż niewiarygodne, bardzo inteligentna kotka, płochliwa i nieufna...ale spała na mojej głowie wtulona we włosy i dotykała łapka mojego policzka...trochę przypominała mi Marrę.....

- przepiękna szylkretka, siostra kotki z pierwszej fotki, bardzo dostojna i bardzo władcza...zazdrośnie strzeże swojego pierwszeństwa do pieszczot i głasków.....
- piękny zachód słońca nad fiordem wieszczący pogodny następny dzień, który był faktycznie słoneczny ale ja musiałam pędzić na lotnisko....
- oprócz tego na Jutlandii jest dużo pięknych widokow, dwa bardzo malownicze i mocno rozgałęzione fiordy, piękne dwa parki z endemiczną roslinnoscią i dużo zwierza wszelakiego, również łosie i wilki, które bardzo blisko podchodzą do zagród,,,,,
- obiecałam sobie wrócić tam jeszcze i trochę pozwiedzać tudzież wypłynąć jednak w rejs, bo to najlepsza opcja zwiedzania Jutlandii....
- koty są nieprzyzwoicie rozpieszczone, są wychodzące - mają specjalne wyjście w postaci małego otworu w drzwiach, oprócz tego Wikingowie, gdzie się zatrzymałam, maja także piękne kudłate kury, cudnie pomalowane przez naturę w ilości 12 sztuk, dwie pary papug dużych jakiegoś bardzo niespotykanego gatunku, ale znawcą nie jestem to nie pamiętam i niezliczoną ilość ptaków mniejszych, żółtych, zielonych , różowych, pomarańczowych i różnokolorowych- pięknie śpiewają i szczebiocą- ptaki i kury mają specjalne ogrzewane woliery w pięknym wielgachnym ogrodzie z niezliczona ilością kwiatów, drzewek i roślin wszelakich, gdzie są dwa stawki z rybkami- czerwonymi - a jakże- i pięknymi zielonymi żabami.... :-)
- oj cudna ta Jutlandia i ludzie tak jakby żyją tam wolniej i bardziej dla siebie, ale troszkę jakby w innym świecie, są bardzo hermetyczni dla innych i trzeba sobie ich zjednać żeby się otworzyli....
- moi Wikingowie bardzo mnie namawiali, żebym kupiła domek obok, pięknie położony, fakt,,,,no i cena całkiem, całkiem, bo to odludzie straszne, 200 m od fiordu ale do wioski-miasta daleko.....
- a ja co, na koniu mam po zakupy jeżdzic???- bo przecież prawa jazdy nie mam....a moi Wikingowie bardzo chcieliby dobrych sąsiadów, bo teraz to nie mają z kim pogadać wieczorem a tu zima idzie ...a tam zima bardziej śnieżna, wieczory dłuższe i ciemniejsze bo latarni nie ma,,,,i dróg się nie opłaca odśnieżać...bo dla jednej rodziny????...no to jeżdżą do czasu kiedy można, no a jakby troszkę więcej napadało,,,,to można sobie zamówić dowóz jedzonka ...skuterem śnieżnym....
- no to pogadaliśmy sobie, popilismy winka i...zaprosiłam Wikingów na Święta do Polski.....wiecie, u nas też pięknie, koło mojej działki jest wolna działka....jak chcą sobie ze mną gadać to przecież mozna to w drugą stronę zorganizować.....wybudują sobie domek z całą oranżerią dla ptactwa.....i możemy przecież sąsiadować....a za ich - niedługo- emeryturę to u nas będą sobie żyć bogato i szczęśliwie..... :-)
- tylko fiordu im nie przeniosę..... <hm> ..no i tego powietrza kryształowo czystego.....