- ech, kiedy właściwie to nic się nie dzieje, wszystko w normie...
- w międzyczasie Sapo nauczył się brać udział w tornadach kocich i jak galopkują Słoniki to na końcu galopkuje Sapcio.... <hm>
- nauczył się także oszukiwać i jak dostaje łapę kurzą do gryzienia to ją sobie chowa do pontonika na póżniej i przybiega po następną.... :-)
- oprócz tego pomaga Marze otwierać szafy - kupiłam takie bez uchwytów i Marra nie może ich otwierać łapką bo za ciężko....ale, niestety, Sapcio się nauczył- dla niego to łatwizna no i na powrót mam ciuchy wywalane na dywan a kocica drzemie na swojej półeczce w środku....
- poza tym to Marra nie lubi surowego mięska i notorycznie dokarmia nim Sapcia zrzucając mu na ziemię wołowinkę i rybke, którą Sapcio natychmiast pochłania.....albo chowa w pontoniku... <hm>
- ja właśnie się pakuję bo jadę do Krakowa a Sapcio sępi nagrody bo przecież biedny wyjec zostanie z opiekunką a zła pancia - tak bez niego- katastrofa i koniec świata się szykuje....
- ostatnio był tak zdesperowany, że władował swoją szlachetną dupencję Agnieszce na kanapę i jakimś psim sprytem udało się mu ją przekonać, że on przecież normalnie TU właśnie sypia.... <shock>
- w niedzielę miałam całą kuchnię w grzybach i już wydawało mi się , że grzybobranie dawno zapomniane ale dzisiaj spotkałam Vitka grającego z Barankiem w futboll koci grzybkiem właśnie,,,oj obawiam się, że zapasy grzybów jeszcze gdzieś w kątach są porobione, że o łapkach kurzych- lekko niedojedzonych nie wspomnę.....
- czyli wszystko w normie i nic się nie dzieje....mam nadzieję, że pani Agnieszka przeżyje z moją bandą nader upojny weekend
