Re: Effy i Tori :)
: 12 mar 2013, 13:18
Katastrofa
Effy próbując zdjąć kaftanik trochę wytargała sobie futra, nic się nie działo. TŻ obserwował... ale w niedzielę wieczór mały ślad zrobił się większy, lekko poczerwieniał, ale nie było żywej rany. Oczywiście wczoraj wet - wet obejrzał, powiedział, że musiało ją to swędzieć i albo pogryzła to sobie albo wydrapała, pocieszył jednak, że nie jest źle, zalecił jakiś preparat - nie pamiętam nazwy, TŻ pamięta. Ale dziś rano mały placek zrobił się duży
Effy w nocy wydrapała wszystko, paskudnie, ma spuchnięte, widoczne łyse paskudztwo, więc ja w pracy, a TŻ jako, że wraca wcześniej już się umówił z wetem i zrobią jej coś z tym i chyba kołnierz będzie, bo tak to się nigdy to nie wygoi.
Zejdę z tego świata z nerwów.
Effy próbując zdjąć kaftanik trochę wytargała sobie futra, nic się nie działo. TŻ obserwował... ale w niedzielę wieczór mały ślad zrobił się większy, lekko poczerwieniał, ale nie było żywej rany. Oczywiście wczoraj wet - wet obejrzał, powiedział, że musiało ją to swędzieć i albo pogryzła to sobie albo wydrapała, pocieszył jednak, że nie jest źle, zalecił jakiś preparat - nie pamiętam nazwy, TŻ pamięta. Ale dziś rano mały placek zrobił się duży
Zejdę z tego świata z nerwów.