No więc nadrabiam bo czasu brak totalnie na wszystko, a jak już się wraca do domku wieczorem to tylko futro nasze kochane miziać i nic po za tym...
u nas a raczej u Kiciunia naszego dużo się działo kilka tygodni temu dopadło Go jakieś paskudztwo określone mianem "jelitówki" nie wiem jak to możliwe by kocie to załapało ale stało się

objawy takie jak u nas ludzików wymioty koloru "ubitego"białka kurzego, biegunka, senność... maskara jednym słowem, nie zastanawiając się kota w transporter i miegiem do weta, dostał zastrzyki jakieś w tym jedno baaardzo bolące i udało się go przywrócić do normlaności, już na następny dzien lekkie jedzonko i NORMALNA qpa( jej jak ten qpsztal cieszył nasze oczy i nosy <lol> )...
powróciliśmy też do wyjazdów na działke do dziadków bo ktoś niedobry ukradł im psinkę

poszukiwania do tej pory nic nie pomogły, więc póki co Niko sobie spaceruje od czasu do czasu po ogrodzie pod bacznym okiem naszym i dziadków...
20 sierpnia nasz kochany Pięknotek obchodził swoje pierwsze urzodzinki

Kotuniu nawet nie wiesz ile nam szczęścia dajesz tym,że JESTEŚ! <zakochana>
taaki byłem malutki <serce>
a teraz... a teraz rosnę sobie zdrowo i ważę 5400

poluję na wszelkie robactwo,ale ćmy to jest to! Pyszne są!
Na balkonie też można coś upolować

a te gołębie i sroki... ehh ślinka cieknie
No ok.... wystarczy już może tych zdjęć bo zaraz dostaniemy opr za nadmiar....
Pozdrawiamy serdecznie wszystkie Ciotki
