: 23 lis 2011, 23:37
- 21 grudnia zeszłego roku Asia przejeżdżając przez jedną z podłódzkich wiosek zauważyła pod sklepem siedzącą na prawie 20 stopniowym mrozie piekną sunię.....kiedy wracała do Łodzi wieczorem ztrzymała się przy tym sklepie bo coś jej nie dawało spokoju - dowiedziała się od miejscowych ludzi , że od pewnego czasu o określonej godzinie ( tak około 13.00) pojawia się bezdomna suczka i siedzi pod sklepem prosząc o jedzenie a miejscowe dzieci przynoszą jej niezjedzone w szkole kanapki.....
- na drugi dzień ok 13.00 Asia razem z mężem pojechała do wspomnianej wsi ale suczka w międzyczasie już była, coś tam zjadła i poszła....Asia wróciła do domu ale wieczorem, kiedy zrobiło się okropnie zimno pojechali jeszcze raz....psa nie było ale mąż dostrzegł w świetle samochodu wydeptaną zwierzęcymi łapkami ,w śniegu, ścieżkę prowadzącą do stogu słomy, zatrzymał samochod i kiedy Asia weszła w głąb pola i zawołała to z norki w słomie wyszła sunia i przybiegła do niej, sama wskoczyła do samochodu....
- jadąc do Łodzi pomyśleli, żeby zbadac w lecznicy w Pabianicach tę sunię, bo w domu mieli już innego piecha i bali się jakiegoś choróbska...a w duchi liczyli na swoją koleżankę, która od pewnego czasu nosiła się z myślą o psie.....
- lekarze zbadali sunię i orzekli, że lada monent będzie się szczeniła i faktycznie ....22 grudnia urodziły się małe kluseczki....sunia była bardzo zabiedzona, niedożywiona, lekarze zostawili jej tylko trzy pieski, bo stwierdzili, że wykarmienie całego miotu jest ponad jej siły.....
- kluski były piekne, wszystkie koloru blue merle i przypominały do złudzenia owczarki australijskie, sunia była bardzo w typie owczarka australijskiego a w pobliżu miejsca znalezienia psinki znajdowała się jedna z pseudohodowli od dłuższego czasu obserwowana na dogomani....
- tak się dziwnie złożyło, ze od pewnego czasu bardzo tęskniłam już za obecnością psa w domu...mój ostatni piecho odszedl od nas ok 7 lat temu ....i czułam, że nadszedł odpowiedni moment na dopsienie mojego stada, przegladając forum aussie zobaczyłam ogłoszenie o cudnej suni i jej trzech merlaczkach.....

- czyż można było się im oprzeć????
- zgłosiłam się do adopcji , kluski jeszcze miały zamknięte oczka, a kiedy je otworzyły i zaczęły biegać już wiedziałam, ze właśnie ten klusek jest tym moim Kluskiem...

- kiedy Klusek miał 4 tygodnie dostał swoje imię - Sapo en la Luna - czyli Księżycowy Ropuch.....dlaczego takie imię??
- bo jest to prawdziwe Księżycowe Dziecko, a że bardzo przypominał mi ropuszkę, a ja jestem fanką wszelkich płazów, gadów i pająków, to dlaczego nie???
- indianie z Amazonii wierzą, że w księżycowe noce ,małe różowe delfiny słodkowodne, które żyją w Amazonce i jej dopływach, wychodzą na brzeg , przybierają postać dorodnych chłopców i uwodzą piękne dziewczyny,,,,jeżeli niezamężna dziewczyna urodzi dziecko a ojciec jest nieznany to wszyscy wierzą, że jest to dziecko ze związku z delfinem i wtedy mówi się o nim Księżycowe Dziecko, jest ono wychowywane wspólnie przez całą społeczność a taka dziewczyna jest bardzo szanowana, bo przecież udowodniła, że moze być matką.....
- dziewczyna z reguły szybko wychodzi za mąż ale dziecko jest własnością calej wioski i często oddawane pod opiękę szamana, bo wszyscy wierzą w jego nadprzyrodzoną moc....Księżycowe Dzieci są ucieleśnieniem cudu.....
- moje Ksieżycowe Dziecko jest takim maleńkim cudem Bożonarodzeniowym, bo gdyby Asia nie spotkała suni ( obecnie suczka nosi imię Tosca i mieszka w cudownej rodzinie w Łodzi) to ta po ciężkim przecież porodzie nie miałaby szansy na przeżycie, temperatury nocami spadały wtedy poniżej 25 stopni.....a szczeniaczki nie przeżyłyby również....
- Ropuszek zamieszkał z nami 18 lutego 2011 roku a 22 grudnia będzie obchodził swoje pierwsze urodziny..... <serce>






<serce> <serce> <serce>
- na drugi dzień ok 13.00 Asia razem z mężem pojechała do wspomnianej wsi ale suczka w międzyczasie już była, coś tam zjadła i poszła....Asia wróciła do domu ale wieczorem, kiedy zrobiło się okropnie zimno pojechali jeszcze raz....psa nie było ale mąż dostrzegł w świetle samochodu wydeptaną zwierzęcymi łapkami ,w śniegu, ścieżkę prowadzącą do stogu słomy, zatrzymał samochod i kiedy Asia weszła w głąb pola i zawołała to z norki w słomie wyszła sunia i przybiegła do niej, sama wskoczyła do samochodu....
- jadąc do Łodzi pomyśleli, żeby zbadac w lecznicy w Pabianicach tę sunię, bo w domu mieli już innego piecha i bali się jakiegoś choróbska...a w duchi liczyli na swoją koleżankę, która od pewnego czasu nosiła się z myślą o psie.....
- lekarze zbadali sunię i orzekli, że lada monent będzie się szczeniła i faktycznie ....22 grudnia urodziły się małe kluseczki....sunia była bardzo zabiedzona, niedożywiona, lekarze zostawili jej tylko trzy pieski, bo stwierdzili, że wykarmienie całego miotu jest ponad jej siły.....
- kluski były piekne, wszystkie koloru blue merle i przypominały do złudzenia owczarki australijskie, sunia była bardzo w typie owczarka australijskiego a w pobliżu miejsca znalezienia psinki znajdowała się jedna z pseudohodowli od dłuższego czasu obserwowana na dogomani....
- tak się dziwnie złożyło, ze od pewnego czasu bardzo tęskniłam już za obecnością psa w domu...mój ostatni piecho odszedl od nas ok 7 lat temu ....i czułam, że nadszedł odpowiedni moment na dopsienie mojego stada, przegladając forum aussie zobaczyłam ogłoszenie o cudnej suni i jej trzech merlaczkach.....

- czyż można było się im oprzeć????
- zgłosiłam się do adopcji , kluski jeszcze miały zamknięte oczka, a kiedy je otworzyły i zaczęły biegać już wiedziałam, ze właśnie ten klusek jest tym moim Kluskiem...

- kiedy Klusek miał 4 tygodnie dostał swoje imię - Sapo en la Luna - czyli Księżycowy Ropuch.....dlaczego takie imię??
- bo jest to prawdziwe Księżycowe Dziecko, a że bardzo przypominał mi ropuszkę, a ja jestem fanką wszelkich płazów, gadów i pająków, to dlaczego nie???
- indianie z Amazonii wierzą, że w księżycowe noce ,małe różowe delfiny słodkowodne, które żyją w Amazonce i jej dopływach, wychodzą na brzeg , przybierają postać dorodnych chłopców i uwodzą piękne dziewczyny,,,,jeżeli niezamężna dziewczyna urodzi dziecko a ojciec jest nieznany to wszyscy wierzą, że jest to dziecko ze związku z delfinem i wtedy mówi się o nim Księżycowe Dziecko, jest ono wychowywane wspólnie przez całą społeczność a taka dziewczyna jest bardzo szanowana, bo przecież udowodniła, że moze być matką.....
- dziewczyna z reguły szybko wychodzi za mąż ale dziecko jest własnością calej wioski i często oddawane pod opiękę szamana, bo wszyscy wierzą w jego nadprzyrodzoną moc....Księżycowe Dzieci są ucieleśnieniem cudu.....
- moje Ksieżycowe Dziecko jest takim maleńkim cudem Bożonarodzeniowym, bo gdyby Asia nie spotkała suni ( obecnie suczka nosi imię Tosca i mieszka w cudownej rodzinie w Łodzi) to ta po ciężkim przecież porodzie nie miałaby szansy na przeżycie, temperatury nocami spadały wtedy poniżej 25 stopni.....a szczeniaczki nie przeżyłyby również....
- Ropuszek zamieszkał z nami 18 lutego 2011 roku a 22 grudnia będzie obchodził swoje pierwsze urodziny..... <serce>






<serce> <serce> <serce>
