Daaaawno nas tu nie było.
Takie tam: budowy, matury, praca, przeprowadzki......
Śmiech mnie ogarnia, jak przypomnę sobie moje pierwotne zapatrywania na kociorasy w domu: żadnych blatów, stołów, kanap, żadnych puszek, tylko suche.
Wyczesana sierść, zębiska czyszczone codziennie, doopki i łapki też, oczka i uszki błysk. Zwierzę ma znać swoje miejsce w domu!
Przeczytałam w którymś wątku: "moim kotom wolno wszystko" i zastanawiałam się wtedy, czy osoba ta jest w pełni poczytalna.
Koniec końców, tak to u nas wygląda teraz:
Pańcio chciałeś usiąść w swoim fotelu?

Eeeeee chyba mi się tylko zdawało.

Taaak, zdycydowanie się tylko wydawało.

Dulusiek w kuchni jak zwykle.

Firaneczki długie - specjalnie dla nas, bo lubimy się za nimi chować.

Mojrusia.

Jakże jestem zmęczona. Jedzenie, spanie, mizianie... Dobrze, że pańcia ma trzy koty. Inaczej bym nie podołała tym obowiązkom.
Ku przestrodze, dla naiwnych, którzy chcą okiełznać kociambry.
Pozdrawiamy.
J.