Strona 13 z 316
: 20 gru 2009, 23:12
autor: Renia
Och to przecież nasz braciszek

Wspaniale

Jak go widziałam przy odbiorze Fibi, to nie mogłam się nadziwić, że to taki duży chłopak. Wspaniały jest. Gratuluję dokocenia i jakże się cieszę, że Fernando będzie u nas na forum <klaszcze> <klaszcze>
: 21 gru 2009, 08:59
autor: mimbla
Strasznie się cieszę, że tak liczną rodzinę będzie miał Ferdek na forum <klaszcze>
: 22 gru 2009, 10:40
autor: mimbla
Jestem w trakcie pakowania- za kilka godzin jedziemy w rodzinne strony. Ozzy już tam był przez kilka dni po tym, jak odebraliśmy go z hodowli, zna każdy kąt i każde dłonie podsuwające pod nos smakolyki

Rozśmieszył mnie, bo przez to, że tak często chodziliśmy ostatnio do weta, unika wchodzenia do transporterka jak ognia. Kiedyś dużo w nim przesiadywał, teraz chyba źle mu się kojarzy
A dzisiaj, jak zobaczył stertę ubrań i walizkę, wpakował się do transportera i czeka

Ciekawe, skad wie, kiedy jedziemy na zastrzyk, a kiedy do Walbrzycha <lol>
Nikt z moich znajomych nie ma kota, który choć w części tolerowałby jazdę samochodem, a Ozzy wydaje się to nawet lubić. Dziwny ten mój rozczochrany wariat. Dziś zalożymy mu szelki, żeby sobie popatrzył na zimę przez szybę

: 02 sty 2010, 22:20
autor: mimbla
Dziś przywieźliśmy Fernanda i trwa dokacanie. Jest o tyle trudno, że Ferdek jest strasznie nieśmiały i ciągle siedzi w transporterze [jestem okropna- ściągnęłam górę i zostawiłam dół z poduszką, ale przynajmniej może sobie dokładnie poobserwować otoczenie]. Ozz najpierw zareagował prychnięciem, ale teraz nasłuchuje czy nowy już się nadaje od zabawy, czy jeszcze nie bardzo...
Noc będzie długa....
: 02 sty 2010, 23:55
autor: Vanicca
To widzę, że nas obie czeka ciężka noc tyle, że Harita pospała i włączyła ADHD <lol> . Od godziny gania za piórkiem, a jak mówię koniec to głośnym miauczeniem domaga się jeszcze <lol> . Trzymamy kciuki za szybką aklimatyzację

: 03 sty 2010, 00:45
autor: gosiaczek8807
No to bardzo owocnie zaczął się na ten nowy rok.
Więcej futerków do śledzenia na forum, jak dla mnie BOMBA <ok>
: 03 sty 2010, 07:06
autor: kasia z gdyni
Poświęć MU bardzo dużo czasu jato samo przerabiałam z Felicia,trzymam kciuki

: 03 sty 2010, 10:49
autor: mimbla
kasia z gdyni pisze:Poświęć MU bardzo dużo czasu jato samo przerabiałam z Felicia,trzymam kciuki

Kasiu, dziś tak robimy, bo na noc daliśmy mu trochę spokoju i nie zrobił sam żadnych postępów. Płakał prawie cały czas, na szczęście trochę się przemieszczał i napił się wody. Żadnej kuwety, żadnego jedzenia. Jest strasznie zestresowany, wypłaszcza się na wysokość 1mm ponad poziom podłogi... Na szczęście Ozzy go nie zaczepia i nie niepokoi, w nocy mialam wrażenie, że był zniesmaczony tym nocnym nawoływaniem Fernanda- jak by zapomniał jaki on koncert pierwszej nocy odstawil
Jestem pełna obaw... Co zrobić, jeśli nie zacznie jeść? Albo nie będzie podchodzil do miseczki z wodą? Przecież mi się odwodni...
: 03 sty 2010, 11:53
autor: Renia
Kochana wszystko będzie dobrze. Tak jak u Kasi tak i u mnie było podobnie przy Fabienne. Po przyjeździe do domu zamelinowała się za łóżkiem a Megi fukała, co nie pomagało.
Na początek przez noc kociaki spały w dwóch różnych pokojach i ja byłam z Fibi a Piotrek z Megi i to dało szybką poprawę. Bo Fibi wylazła z tej meliny w nocy i wtuliła się we mnie i usnęła. I tak przez kilka kolejnych nocy. Od rana obie kicie były już na jednuym terytorium i wzajemnie się poznawały. Jak wychodziliśmy to znowu dzieliliśmy na dwa pokoje (oczywiście kuwety w obu pomieszczeniach

). Teraz już dokładnie nie pamiętam po ilu dniach skończyły się napięcia, ale wszystko można rozładować wspólną zabawą.
A co do jedzenia, to ja początkowo podawałam z ręki i było wszystko ok. A jedzonko mu namocz, to i trochę wody wciągnie przy okazji
Nic się nie martw. to już jest dość duży kotek, dlatego ta zmiana otooczenia mogła być dla niego szokiem, ale wkrótce się przełamie, bo zobaczy, że nie taki Ozzy straszny.
Jakby co to jesteśmy do dyspozycji i pomożemy.
Trzymam kciuki
: 03 sty 2010, 13:38
autor: martha
Z Gustawsonem było tak samo :-)
Po przyjeździe z transportera wyszedł po kilku godzinach i przemieszczał się tylko po jednym pokoju, a na najdrobniejszy ruch np. krzesłem albo hałas reagował i uciekał pod łóżko. Miski miał jednak blisko, z kuwety skorzystał jak mu ją pod nos postawiłam i wsadzilam go do niej.
Ale po mniej więcej dwóch dniach spokojnie chodził po mieszkaniu, a po tygodniu juz nie był taki bojaźliwy
Także nie martw się. Na pewno wszystko będzie dobrze
