No i tak: nasza Baszka ma cukrzycę, więc Pola ma sporo pracy, bo musi się Baszką zajmować - przytulać, wylizywać, głaskać

Wszyscy jesteśmy w dużym szoku, próbujemy sobie wszystko poukładać - podawanie insuliny, mierzenie glukozy, pilnowanie godzin, pilnowanie posiłków. Najcięższe jest dla nas patrzenie na tego udręczonego kotka, z bezsilności mamy dostać wścieklizny

Robimy co tylko trzeba, jak potrafimy najlepiej i uczymy się przy tym cierpliwości. Najgorsze były pierwsze dni, kiedy musieliśmy kłuć biedaczkę w uszka, by pobrać kropelkę krwi do glukometru, nie mieliśmy wprawy, wydawało nam się, że po jednym dniu Baszce uszka odpadną i ogarnęła nas totalna panika

Powoli jednak dochodzimy do siebie...
