: 03 maja 2012, 14:51
Dzień Dobry Wszystkim :-)
Z uśmiechem wystukuję dziś literki i z przyjemnością ogromną dziewczynki pokazuję. :-) A więc (nie zapeszając) sprawy alergiczne zostały wyraźnie wyciszone. Testy przyznam zaskoczyły mnie, gdyż spodziewałam się szokujących wyników u rozdrapanej biduli Bibuli. A tu bardziej alergeny wyszły u Holly.
Badanych było 15 alergenów pokarmowych.
Wiarygodność wyników testu musi być interpretowana w powiązaniu z objawami klinicznymi, danymi z wywiadu (intensywność reakcji 1-5).
Alergeny pokarmowe w skali 0-5 wyszły następująco:
Bibi: ziemniak-01, pszenica-01, soja-01, mleko-01
Holly: tuńczyk-01, łosoś-02, pszenica-03, kukurydza-01, jajko-01
Opinie są różne na temat testów serologicznych. Nasza weterynarz uważa, że testy te są kontrowersyjne i nie mają uzasadnienia w dużych badaniach klinicznych... więc interpretacja jest trudna, ale nie zgadza się, że są zupełnie nieadekwatne i fałszywe...
Uważa, że warto spróbować stosować się do nich i zobaczyć, co się stanie. Moim zdaniem nic nie tracimy. :-)
Wyeliminowałam więc rzeczy, w których mogą znaleźć się produkty uczulające, no i goodby smakołyki!
Dziewczynki mają się na razie świetnie, futro pięknie odrasta i - co ogromnie mnie cieszy -polubiły nowe karmy. :-)
Bibulek wróciła do swojej znakomitej kondycji psychicznej i znów potrafi zapomnieć się w szaleństwie zabaw, wywalić zrelaksowane brzucho w pieszczotach i drzemkach.
A Lulu jest po prostu przekochaną kotką. <zakochana> Spędza na balkonie noce i dnie. Gdy słońce przygrzewa chłodzi swą puchatą dupkę w cieniu, a gdy chłód wieczoru zawita wtula się w ciepłe posłanko.
Apetyt ma ogromny... i tu uwaga - to maleństwo ma 4,7kg <shock> i przy tym super proporcje. Figurka niczym misio, ale nie jakiś tam spasiony, tylko jak to Dorszka mówi - ABS(absolutny brak karku). <lol> No... co tu mówić... jest cudowna. Emocjonalnie jest bardzo stabilna tzn mało lękliwa - pierwsza biegnie do drzwi, gdy dzwonek usłyszy i trzeba tylko pilnować, żeby nie czmychnęła z mieszkania.
Troszkę jest zadrośnica i jak robię zdjęcia lub głaszczę, szczególnie Bibuchę, wkracza do akcji od razu wchodząc jej dosłownie na głowę. A technikę ma opracowaną, robi to perfekcyjnie - idzie sobie spokojnie i tak boczkiem lub tyłem wchodzi powoli na "ofiarę" i po prostu siedzi twardo. No i nikt tu nie ma szans... masa ciężkiej dupki robi swoje. Ale pilnuję Baryłek, co by do konfliktów nie dopuszczać i w poczuciu bezpieczeństwa szczęśliwe wszystkie były.
Każda jest inna, ale wszystkie tak samo mocno przez nas kochane.
Moje Baryłeczki... <zakochana>

Holly



Bibi



Lulu






Z uśmiechem wystukuję dziś literki i z przyjemnością ogromną dziewczynki pokazuję. :-) A więc (nie zapeszając) sprawy alergiczne zostały wyraźnie wyciszone. Testy przyznam zaskoczyły mnie, gdyż spodziewałam się szokujących wyników u rozdrapanej biduli Bibuli. A tu bardziej alergeny wyszły u Holly.
Badanych było 15 alergenów pokarmowych.
Wiarygodność wyników testu musi być interpretowana w powiązaniu z objawami klinicznymi, danymi z wywiadu (intensywność reakcji 1-5).
Alergeny pokarmowe w skali 0-5 wyszły następująco:
Bibi: ziemniak-01, pszenica-01, soja-01, mleko-01
Holly: tuńczyk-01, łosoś-02, pszenica-03, kukurydza-01, jajko-01
Opinie są różne na temat testów serologicznych. Nasza weterynarz uważa, że testy te są kontrowersyjne i nie mają uzasadnienia w dużych badaniach klinicznych... więc interpretacja jest trudna, ale nie zgadza się, że są zupełnie nieadekwatne i fałszywe...
Uważa, że warto spróbować stosować się do nich i zobaczyć, co się stanie. Moim zdaniem nic nie tracimy. :-)
Wyeliminowałam więc rzeczy, w których mogą znaleźć się produkty uczulające, no i goodby smakołyki!
Dziewczynki mają się na razie świetnie, futro pięknie odrasta i - co ogromnie mnie cieszy -polubiły nowe karmy. :-)
Bibulek wróciła do swojej znakomitej kondycji psychicznej i znów potrafi zapomnieć się w szaleństwie zabaw, wywalić zrelaksowane brzucho w pieszczotach i drzemkach.
A Lulu jest po prostu przekochaną kotką. <zakochana> Spędza na balkonie noce i dnie. Gdy słońce przygrzewa chłodzi swą puchatą dupkę w cieniu, a gdy chłód wieczoru zawita wtula się w ciepłe posłanko.
Apetyt ma ogromny... i tu uwaga - to maleństwo ma 4,7kg <shock> i przy tym super proporcje. Figurka niczym misio, ale nie jakiś tam spasiony, tylko jak to Dorszka mówi - ABS(absolutny brak karku). <lol> No... co tu mówić... jest cudowna. Emocjonalnie jest bardzo stabilna tzn mało lękliwa - pierwsza biegnie do drzwi, gdy dzwonek usłyszy i trzeba tylko pilnować, żeby nie czmychnęła z mieszkania.
Troszkę jest zadrośnica i jak robię zdjęcia lub głaszczę, szczególnie Bibuchę, wkracza do akcji od razu wchodząc jej dosłownie na głowę. A technikę ma opracowaną, robi to perfekcyjnie - idzie sobie spokojnie i tak boczkiem lub tyłem wchodzi powoli na "ofiarę" i po prostu siedzi twardo. No i nikt tu nie ma szans... masa ciężkiej dupki robi swoje. Ale pilnuję Baryłek, co by do konfliktów nie dopuszczać i w poczuciu bezpieczeństwa szczęśliwe wszystkie były.
Każda jest inna, ale wszystkie tak samo mocno przez nas kochane.
Moje Baryłeczki... <zakochana>

Holly



Bibi



Lulu





