Ta moja Effy to zniknie niedługo, ma oczywiście zachowania depresyjne przez kubrak, co za tym idzie tylko mokre jej wchodzi, a karmę suchą to skubie i widać, że chudzinka z niej straszna, nawet wczoraj jak u nas była jedna osoba to zapytała się czemu ona taka chuda się zrobiła
Na szyjce zaczyna się robić strupek, musi ją okropnie swędzieć, bo próbuje drapać, ale trafia na ściągacz od rękawa, który jest dość gruby i dzięki temu nie uraża rany. Zdecydowanie zmniejszyła się opuchlizna i nie ma śladów jakiegoś zakażenia czy ropy. Uff, uff.
Mam tylko nadzieję, że domowej roboty kubrak wytrzyma do końca tego tygodnia, bo nie zamierzam jej ściągać, aż będę pewna, że rana się wygoiła. A potem będę liczyć, że futerko szybko odrośnie - oby odrosło ...
Powoli będziemy się szykować na sterylkę Buki. Już mi słabo jak myślę o tym. Ale tym razem kubrak będzie tylko na początku, do kontroli u weta, a potem wpakuję mojego diaboła w skarpetę. Bo jakby znowu od supełków coś się porobiło to ja się na leczenie psychiatryczne nadawać będę <suchy>