Strona 124 z 219

: 31 paź 2012, 18:28
autor: asiek
Oj to przeżyłaś naprawdę ciężką próbę :-( Żesz człowiek o siebie się tak nie martwi)
Zdrówka dla Sapcia a dla ciebie siły i wytrwałości <ok>

: 31 paź 2012, 18:37
autor: madziulam2
za Sapcia :ok:
i dla Ciebie :kiss:

: 01 lis 2012, 02:17
autor: Ada
:kiss: - miło było Cię poznać :roza:

: 01 lis 2012, 09:17
autor: ida sierpniowa
Adusiu przytulam mocno :hug: i głaski dla Sapcia :pies: .
Kociaste też bardzo mocno ściskam :kotek: .
Zazdraszczam spotkania i kocich plotek <mrgreen> .

: 01 lis 2012, 11:25
autor: Ada
- tak mówiąc szczerze to o kotach wogóle nie rozmawiałyśmy, bo był temat zastępczy- bardzo dramatyczny dla mnie...ale o tym póżniej...... :-)

....a u nas wszystko powoli wraca do normy...znowu mam baaaardzo ciężkie sny <hm> ...ale jak inaczej mam spać, kiedy leżą na mnie cztery wielgachne kociki a dwa następne mruczą przy głowie.... :-P
- jak w nocy wstaję to muszę robić wielki krooook żeby nie wejść w leżącego do góry kołami pomrukującego we śnie Ropucha...chm.....znaczy...wszystko w normie... ;-))

- i tylko łysy placek na łapce nie pozwala zapomnieć o koszmarze minionych dni...Ropuch ciągle liże łapkę i mi pokazuje jaka tragedia go spotkała, bo przecież tyle suczek biega wokoło a on jest z taaaką łysą łapką.....katastrofa.... <strach>

- Baranisko dostało pięknie pokręcone futro, vITEK ZAPRZYJAŻNIŁ SIĘ Z aLMĄ I TERAZ ONI GALOPKUJĄ JAK sŁONIKI, tIKA JAKBY SIĘ USPOKOIŁA I ZACZYNA NA POWRÓT PORASTAĆ( sorry za literki, ale coś mi tu łazi i nie chce zejść z klawiatury ;-)) ).....
- Marra złagodniała jesiennie i przestała ryczeć , znaczy nie ma humorków, a Elle zaczyna się przytulać sam z siebie więc myślę, że nastąpiła przewaga genów kocich nad dzikimi a co za tym idzie, bezpieczeństwo w moim domu wzrosło bardzo- bardzo i mam nadzieję, że moi dzisiejsi goście nie będą narażeni na dzikie wybryki moich kochanych stworów i wyjdą cało i zdrowo z naszych progów.... <lol>

ps; z ostatniej chwili...własnie w tajemniczy sposób zniknęla odmrażana wołowina ze zlewozmywaka w kuchni....w zlewie siedział słodki Vituś a pod zlewem...Ropuszek.....obaj powiedzieli zgodnie że zadnej wołowinki tu nie było , oni nic nie widzieli, słyszeli i wogóle są baaaardzo głodni a pancia jakieś dyrdymały wypisuje zamiast dać im coś do miseczek bo zima idzie i mają wielki apetyt na mięcho.... :-P

: 01 lis 2012, 12:02
autor: Agnes
Ado, nawiązując do poprzedniego posta współczuje przeżyć. Dobrą decyzje podjełaś, zgadzając się na narkoze. Mocno trzymam kciuki za Sapcia :pies: Dla Ciebie, ogromny szacunek, jesteś wspaniałą osobą :kiss:

: 01 lis 2012, 15:06
autor: yamaha
Ada pisze:ps; z ostatniej chwili...własnie w tajemniczy sposób zniknęla odmrażana wołowina ze zlewozmywaka w kuchni....
Za szybka i za duza zmiana temperatury, to i WYPAROWALO.
Najzwyklejsza fizyka, prosze Pani <mrgreen>

: 01 lis 2012, 16:42
autor: Izabela AD
Sapcio <serce> śliczności

: 01 lis 2012, 17:02
autor: Ada
yamaha pisze:
Ada pisze:ps; z ostatniej chwili...własnie w tajemniczy sposób zniknęla odmrażana wołowina ze zlewozmywaka w kuchni....
Za szybka i za duza zmiana temperatury, to i WYPAROWALO.
Najzwyklejsza fizyka, prosze Pani <mrgreen>
- kurcze, <shock> - masz rację, zapomniałam o FIZYCE,,,i podejrzewałam biedne głodomorki o jakieś wzajemne konszachty....idę zaraz odwołać moje brzydkie myśli i wycałować kosmate pyszczydła ;-))

: 01 lis 2012, 17:22
autor: yamaha
Ada pisze: podejrzewałam biedne głodomorki o jakieś wzajemne konszachty....
No wiesz co :bicz:
Takie <aniołek> <aniołek> a Pancia takie mysli paskudne o nich ma !
Szybko prosze, w ramach przeprosin, cos pysznego do miseczki wlozyc (jakas wolowinke moze.... <gwiżdże> )