U nas prawie,że sielanka...Oczka Tunia zdrowe,już mu tak łezki nie płyną,foszek minał...
GUCIO PO 10 miesiącach swojego życia ZDECYDOWAŁ,ŻE BĘDZIE JADŁ SUCHĄ KARMĘ <strach> CO MYŚLAŁAM,że w życiu NIE NASTĄPI <lol>
Przyjaźń między nimi trwa...normalnie sielanka...
Niestety mam trochę problem z Cleo...Chłopaki są razem,razem śpią,razem się bawią,razem jedzą...A Cleośka bidulka wszędzie sama...
Ona chciałaby się jeszcze bawić,a oni nie mają ochoty na figle z nią(zwłaszcza w ten upał),a ona biedna tak by chciała,czasem patrzy na nich takimi błagalnymi oczami...
Rozmawiałam z moją dr Sylwią,która stwierdziła,że przydałby się jej kompan do zabaw,ale ja się jeszcze boję...nie chcę znów narażać ich na stres...bo boję się,że znów mi się pochorują...Pani doktor mówi,że wiruś tego koronawirusa w środowisku domowym i pod wpływem detergentów ginie bardzo szybko,a badania Tunia,Gucia i Cleo wskazały,że u nich wirus nie jest aktywny(niehypogenny ,czy jakoś tak) i mówi,że nie widzi przeciwskazań,a wręcz zastanawiałaby się,bo Cleo może czuć się samotna...
Serce mówi mi "weź małego kociaka"-rozum"nie! bo znów coś się może stać" i od takie dylematy mam
Ogólnie to u nas wszystko ok,upał troche daje sie we znaki,kociaste do 17 nie wychodzą na balkon,a po 17 gdy słońce troszkę zajdzie,szukają ukojenia w cieniu...
Jedzą normalnie(nie zauważyłam zmniejszonego apetytu przez te upały) piją faktycznie trochę więcej...
No i miziają się,miziają,miziają <serce>