Borgia, Arabica, Fado, Gatta, Negra, Raya, Ori, Perla, Vesper, Django, Ina, Bunia, Queenie, Junior i Kokido
-
Mysza
- Hodowca
- Posty: 455
- Rejestracja: 14 sie 2009, 08:27
- Hodowla: Forastero*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: prawie Kraków
- Kontakt:
- CZANKRA
- Hodowca
- Posty: 208
- Rejestracja: 19 lis 2009, 17:40
- Kontakt:
-
kinus
- Hodowca
- Posty: 1023
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:31
- Hodowla: Kabrirus*PL
- Kontakt:
- CZANKRA
- Hodowca
- Posty: 208
- Rejestracja: 19 lis 2009, 17:40
- Kontakt:
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
Fado, ja wiem, że ty teraz strasznie zabiegany i niewyspany, bo wiadomo dzieciaki drąsie po nocach, no i obrobic 17!! to juz nie byle co i taka jazda bez trzymanki, ale może zakup konkubinom odpowiednie ilosci tego, co tam najbardzej ulubione mają i myknij do kompa skrobnąc chociaz kilka słów, jak sobie radzisz w tym kociakowym zagłębiu co?
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Nie wiedziałam, w wątku którego miotu napisać, ponieważ dotyczy wszystkich, wstawiam tutaj.
Rośniemy wszyscy, może nie tak spektakularnie jak to się zazwyczaj odbywa, ale też liczba gęb naprawdę tym razem ogromna. Wszyscy przemieszczają się już swobodnie, jeszcze jedno pudełko tkwi w kojcu, ale nieśmiertelna budka, na której wychowały się wszystkie moje dotychczasowe kociaku już się suszy, więc jutro ostatni karton zniknie.
Zdjęć kociątek ciągle jeszcze nie mam, może pod koniec tygodnia. Ciągłe zaglądanie, rozkładanie maluchów przy matkach, donoszenie mam, jeśli do którejś nie dotrze, że pora na jedzenie (czyli właściwe bez przerwy) zabiera i każdą wolną chwilę. Jeszcze pazurków wszystkich nie podcięłam, jak skończę tym ostatnim, będę się musiała zabierać za te pierwsze
Poza tym kociaki cudowne, jak zawsze zresztą, są już w tym wspaniałym momencie, że wszystkie kontaktują, nawet te najmłodsze. Inusiowe potwory próbują bawić się z tymi najmłodszymi, bardzo im takie worki treningowe odpowiadają bo mało mobilne, i uciekać za bardzo jeszcze nie potrafią, więc i tutaj trzeba pilnować. Te najmłodsze to jak zombiaki wyglądają przy kumatych i sprytnych już Inusiowych <lol>
Kociaki kociakami, a tu op matkach chciałam napisać. Mam cudowne kocie mamy. Bardzo się bałam, jak się Ino w tym wszystkim odnajdzie, i powiem Wam, że jest cudowna, najcudowniejsza mama z całej trójki. Wygląda jak śmierć na chorągwi, pogłaskanie jej wywołuje dreszcze, bo wystaje jej wszystko, pod palcami kosteczki, i ten chudziutki grzbiecik pręży się pod ręką i gaworzy... Ona biegnie natychmiast, gdy ktoś płacze, i to nawet wtedy, gdy inna matka przy skarżącym się już jest. Ino sprawdza, czy na pewno odpowiednio się takim pokrzywdzonym zajmuje, a jak się zdarzy, że Arabica zajęczy pod natłokiem łapek (ona poszkodowana, bo po porodzie miała jeszcze USG, i brzuch wygolony, więc bardzo muszę pilnować, żeby za dużo na raz się do niej nie przysysało, bo inaczej cierpi bardzo), Ino biegnie, i wylizuje jej łebek... Spisała się bardzo dzielnie, i bardzo mi pomogła, bo przecież odpadło mi karmienie w pierwszych dobach, a i zastrzyk przeciwciał maluchy dostały dzięki niej
W każdym razie uwielbiam ją bardzo, i chociaż najprawdopodobniej to mój dom jest dla niej Tymczasem, prawdziwy domek jeszcze będzie musiał sporo poczekać na swoją ulubienicę
W każdym razie pięknie się z tandemem Arbikowo-Gattowym zgrała, i chociaż to ogromna praca, i padam ze zmęczenia chwilami na swój ludzki marny nos, na pewno będę się starała, żeby dziewczyny w przyszłości też matkowały razem. Chyba, ze ruje się rozjadą, i się po prostu nie da.
Kojec nie mieści się już w obiektywie, powiększyliśmy go tak, żeby można było w nim swobodnie leżeć (mówię o zaleganiu ludzkim), jeszcze widać pudełko, w nim w chwili focenia były chyba trzy bąble, reszta, jak widać na zdjęciu. Kuwetki powstawiane, niektórzy już zaczynają załapywać, po co. Mojra i Mumio wciągają już mięcho, reszta jeszcze nie wie, o co chodzi, ale malutka Mojra wcina, aż uszka jej się z pożądliwości trzęsą
Pod dziećmi chudziutka Ino, ale nie mogłam jej nie pokazać, bo to bohaterka tych miotów

Rośniemy wszyscy, może nie tak spektakularnie jak to się zazwyczaj odbywa, ale też liczba gęb naprawdę tym razem ogromna. Wszyscy przemieszczają się już swobodnie, jeszcze jedno pudełko tkwi w kojcu, ale nieśmiertelna budka, na której wychowały się wszystkie moje dotychczasowe kociaku już się suszy, więc jutro ostatni karton zniknie.
Zdjęć kociątek ciągle jeszcze nie mam, może pod koniec tygodnia. Ciągłe zaglądanie, rozkładanie maluchów przy matkach, donoszenie mam, jeśli do którejś nie dotrze, że pora na jedzenie (czyli właściwe bez przerwy) zabiera i każdą wolną chwilę. Jeszcze pazurków wszystkich nie podcięłam, jak skończę tym ostatnim, będę się musiała zabierać za te pierwsze
Kociaki kociakami, a tu op matkach chciałam napisać. Mam cudowne kocie mamy. Bardzo się bałam, jak się Ino w tym wszystkim odnajdzie, i powiem Wam, że jest cudowna, najcudowniejsza mama z całej trójki. Wygląda jak śmierć na chorągwi, pogłaskanie jej wywołuje dreszcze, bo wystaje jej wszystko, pod palcami kosteczki, i ten chudziutki grzbiecik pręży się pod ręką i gaworzy... Ona biegnie natychmiast, gdy ktoś płacze, i to nawet wtedy, gdy inna matka przy skarżącym się już jest. Ino sprawdza, czy na pewno odpowiednio się takim pokrzywdzonym zajmuje, a jak się zdarzy, że Arabica zajęczy pod natłokiem łapek (ona poszkodowana, bo po porodzie miała jeszcze USG, i brzuch wygolony, więc bardzo muszę pilnować, żeby za dużo na raz się do niej nie przysysało, bo inaczej cierpi bardzo), Ino biegnie, i wylizuje jej łebek... Spisała się bardzo dzielnie, i bardzo mi pomogła, bo przecież odpadło mi karmienie w pierwszych dobach, a i zastrzyk przeciwciał maluchy dostały dzięki niej
Kojec nie mieści się już w obiektywie, powiększyliśmy go tak, żeby można było w nim swobodnie leżeć (mówię o zaleganiu ludzkim), jeszcze widać pudełko, w nim w chwili focenia były chyba trzy bąble, reszta, jak widać na zdjęciu. Kuwetki powstawiane, niektórzy już zaczynają załapywać, po co. Mojra i Mumio wciągają już mięcho, reszta jeszcze nie wie, o co chodzi, ale malutka Mojra wcina, aż uszka jej się z pożądliwości trzęsą
Pod dziećmi chudziutka Ino, ale nie mogłam jej nie pokazać, bo to bohaterka tych miotów

- CZANKRA
- Hodowca
- Posty: 208
- Rejestracja: 19 lis 2009, 17:40
- Kontakt:
Dorotko nie martw sie to normalne ze kotka w czasie karmienia i po nim tak wyglada jak INO. Sama widzialas Bananarame po karmieniu kociat i tez tak wygladala. Poprostu sa kotki ktore bardzo sie eksplaatuja a inne moglyby isc w czasie karmienia nawet na wystawe.
Piekny widok. Czekamy na wiecej zdjec. :-)
Piekny widok. Czekamy na wiecej zdjec. :-)
