Strona 127 z 308

Re: Lolek

: 06 maja 2013, 21:10
autor: Aga12
Ja też trzymam za Was kciuki. <ok>
Wszystko będzie dobrze!Słowo!

Re: Lolek

: 06 maja 2013, 21:17
autor: Joanna P.
Chciałam napisać: "Loluś, trzymaj się chłopie, lżejszy=szybszy, więc PO też będzie super!", a tu muszę napisać: "Ewa, trzymaj się kobieto ... jutro też będziesz lżejsza jak spadnie Ci kamień z serca" :-)
Wobec tego za Was mocne <ok>

Re: Lolek

: 06 maja 2013, 21:21
autor: asiak
Ewuś, przecież wiadomo, że wszystko pójdzie tak jak trzeba :-)
Nie stresuj się, u kocurków to prosty zabieg :-)
<ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Lolek

: 06 maja 2013, 21:40
autor: Nadialena
Lolusiu kochany bądź dzielny :kotek:
Ewuniu nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze, jeteśmy z Wami :hug:

Re: Lolek

: 06 maja 2013, 22:07
autor: Sonia
Ja też trzymam kciuki za Lolusia <ok> :kotek:
Na pewno będzie wszystko dobrze, nie może być inaczej, skoro tu taka armia kciuków się zameldowała <mrgreen>

Re: Lolek

: 06 maja 2013, 22:12
autor: EwaL
Dzięki za wsparcie, dzięki Wam wiem, że będzie dobrze <mrgreen>
Głodówka rozpoczęta!

Re: Lolek

: 07 maja 2013, 07:55
autor: EwaL
Lolek cierpiąc okrutnie przeżył noc bez jedzenia. O 1 w nocy demonstracyjnie położył się w miejscu, gdzie ZAWSZE była miseczka pełna pachnących chrupek. Wyglądał, jakby nie miał siły głowy podnieść, zawodził miaucząc (a raczej wyjąc) z głodem w oczach. Tż wziął go na ręce jak niemowlę (kot osłabiony to i chodzić nie mógł <lol> ), zaniósł do łóżka i położył. Lolek jak zwinna gazela przeskoczył przez pół łóżka i galopem do miseczek (cudowne ozdrowienie). Z tej rozpaczy chyba tam zasnął. O koncertach do nieistniejącej miseczki o 4 nad ranem nie wspomnę. Rano kot radośnie biegał po mnie w łóżku wołając: Pobudka, śniadanie, ŚNIADANIE, JEEEEEEEŚĆ!!!!
Od paru dni mocz w kuwecie jest dość intensywny, czyli decyzja w czasie. Nie wiem, czy ma to jakiś związek z zapachem siuśków, ale Lol przestał je zakopywać. A może to bunt młodzieńczy?

Re: Lolek

: 07 maja 2013, 08:06
autor: tymabri
Biedactwo... ciężko kotu zrozumieć, czemu micha pusta... dołączam z kciukami za zabieg <ok>

Re: Lolek

: 07 maja 2013, 08:16
autor: MoniQ
Wiem, że nie powinnam się śmiać z kociego dramatu ale tak obrazowo przedstawiłaś ten Lolkowy głód, że padłam ;D
Trzymam kciuki!

Re: Lolek

: 07 maja 2013, 09:10
autor: Sonia
Dla mnie to też była udręka straszna, jak musiałam miśki głodzić przed kastracją. Żeby mi serce całkiem nie pękło to rano poszłam do sklepu i wróciłam dopiero jak był już też czas, żeby spakować kota i jechać do weta. Nie wiem, jak bym wytrzymała siedzieć w domu do godz. 11 i nie dać bryśkom jedzenia.