Kuweta stanęła w przedpokoju. No i co kuwetowy strażnik siedzi w środku. Co chwilę wychodzi i opiekuje się Frycusiem, który odsypia narkozę, a potem wraca "do budy".
Generalnie wszystko poszło dobrze, chłopczyk dostał 1/3 dawki narkozy. Zasnął bardzo szybko, po zabiegu wybudził się równie prędziutko. Wróciliśmy do domu koło 13. Był troszkę zakręcony, próbował chodzić, ale doopka zakręcała więc wszedł do mnie na kolana i zasnął. Potem przeprowadził się z moją pomocą do rozety. Od czasu do czasu wstawał na śpiocha i próbował się przemieszczać (tzn chodził w kółko rozety i układał splątane nóżki). Teraz od 16 śpi w fotelu. Podaję mu wodę zakraplaczem, bo widzę, że spragniony, co chwilkę przez sen mlaska jęzorkiem i próbuje lizać.
Zastanawiam się co zrobić w nocy, bo Vincuś intensywnie chce go umyć i robi podchody. Pilnujemy go na zmianę z Robertem, tzn siedzimy na podłodze koło fotela, a Vini co chwilę się zakrada i próbuję liznąć mu wydmuszki.
Frodo chodzi i furczy niezadowolony.