Strona 129 z 262

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 23 sty 2014, 23:21
autor: Beate
<zakochana>

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 24 sty 2014, 08:35
autor: Danusia
Braciszek przystojniacha zawsze piękny <zakochana>

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 24 sty 2014, 08:39
autor: Agnes
ja się wcale nie dziwie, kto to wypuszcza koteczka w taki mróź bez skarpetek <lol>

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 24 sty 2014, 08:43
autor: yamaha
<zakochana>
-16°C <strach>

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 24 sty 2014, 08:54
autor: Audrey
Tak, tak yamaszko... a ma być jeszcze zimniej.
Gato zjawiskowy <serce> <serce> A zdjęcia są jak zwykle idealne <zakochana> <zakochana>

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 24 sty 2014, 09:08
autor: Mruczysko PL
Piękny i piękne ujęcie. Ja i tak go podziwiam, że spróbował i wyszedł :-)

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 28 sty 2014, 22:25
autor: Isabe
Witaj, piękne zdjęcia, a Gato to prawdziwy książe. <ok>

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 28 sty 2014, 22:43
autor: Miss_Monroe
Przegapiłam zdjęcie! Gato jaki ma piękny profil <zakochana> , ale z niego szczęściarz mając takie możliwości spaceru. Lunka pewnie pupę grzała w domu <lol>

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 28 sty 2014, 23:27
autor: Bartolka
Kochany Gato <zakochana> Czy zmiana mieszkania miała wpływ na relację między Lunką i Gato?

Re: Gato Agilis Cattus*Pl

: 29 sty 2014, 21:36
autor: Mago
Bartolka pisze:Czy zmiana mieszkania miała wpływ na relację między Lunką i Gato?
Tak.
W moim odczuciu chyba najbardziej na przeprowadzce skorzystała Luna. Oczywiście Gaton również, ale po zachowaniu Luny widać to najbardziej. Jest znacznie spokojniejsza i o wiele bardziej swobodniejsza. Praktycznie nie ma też napięć miedzy kotami, a jedynym źródłem tych napięć jest właśnie Luna. Gato nigdy nie "rozładowywał się" na Lunie. Owszem, zdarza mu się w zabawie zakręcić nadmiernie, przeskoczyć nad nią i to oczywiście ją wkurza <lol> ale nigdy nie zdzielił jej łapą, nie próbował ugryźć. Luna niestety, niezadowolona z różnych moich poczynań, jak na przykład czesanie, potrafi na odchodnym przywalić łaputą w Gatona, jeżeli ten jest na jej drodze. Staram się tego unikać, i po skończonych zabiegach pielęgnacyjnych odstawiam ją w miejsce, gdzie Gatona nie ma i nie będzie "po drodze", ale ten mój kotuś kochany, jak słyszy miaukolenie niezadowolonej Luny to przybiega jej na ratunek <lol>
Zresztą sam proces aklimatyzacji w nowym miejscu poszedł błyskawicznie, a bałam się tego ogromnie, zwłaszcza, że już raz z Luną się przeprowadzałam, od rodziców do TŻ, i wtedy kicia kiepsko to zniosła. Ale i wiedza moja o kotach i ich potrzebach była znacznie skromniejsza. Teraz mają zdecydowanie więcej "ścieżek" zrobionych z naszych mebli, czy drapaków i to działa. Naprawdę.
Nie mogę też nie docenić osiatkowanego balkonu :-) Koty maja z niego wielka frajdę a ja nareszcie mam luz i nie muszę ich pilnować. Mówię oczywiście o ciepłych porach roku, bo teraz to mam przegwizdane <lol> Jeszcze Gato, to wyjdzie na zewnątrz, wskoczy na swoje półeczki i patrzy co tam słychać. Mogę za nim balkon zamknąć i czekać za zamkniętym jak będzie chciał wrócić. Lunka niestety wyznaje zasadę, że dupka siedzi w domu, a głowę wysadza na balkon <diabeł> Na to nie pozwalam, bo albo wychodzi na mróz cała, albo wcale, więc stoję w otwartych drzwiach balkonowych i czekam, aż kocie dupki zmarzną.

Tak więc one, każde z osobna, są spokojniejsze i szczęśliwsze, więc i razem dogadują się naprawdę dobrze. Śpią blisko siebie, w tym samym czasie bawią się ze mną i każde czeka na swoją kolejkę, mijają się w domu bezkonfliktowo. Myślę, że naprawdę jest ok :-) Nie ma co prawda wspólnego mycia futer, czy spania razem, ale Luna zawsze wyraźnie dawała znać jak dużej potrzebuje swojej prywatnej przestrzeni, więc nie ma na to szans. Mi zresztą to do szczęścia nie jest potrzebne :-)
Może Gatusiowi przydałby się kolega, ale na trzeciego kota mnie nie stać finansowo, obiecałam TŻ, że nie będę robić słodkich oczu o kolejnego kotka <lol> , więc sprawa jest zamknięta :-)