Witamy po krótkiej przerwie :-) oficjalnie ogłaszam, że nasz mały remoncik dobiegł końca :-)
dzisiaj co prawda jesteśmy tylko na chwile, co by nikt nie zapomniał jak wyglądamy

jutro z pracy ponadrabiam zaległości w Waszych wątkach :-) Będzie dużo zdjęć, bo jak zwykle, nie wiedziałam, na które się zdecydować <lol>
Joanna P. pisze:Dobrze, że wszystko u Was OK :-) A jak Lumisia znosi malowanie ? Pomaga, czy miga się od pracy ?

Lumi malowanie zniosła dzielnie, każdego dnia otrzymywała meldunek w innym pomieszczeniu, razem z zawarością malowanego pokoju. Więc możecie sobie wyobrazić, jakie było szaleństwo, przecież wszstko ''nowe'', w innym miejscu <lol> można było zwiedzać i skakać do woli

wybraliśmy farbę szybko schnącą (po godzine można było malować drugi raz a i nie było czuć farby) :-)
ale ja tu nie o malowaniu przyszłam pisać

więc teraz moja morda kochana <serce>
zdjęcia z różnych dni, więc i troszkę się różnić mogą, jednak wszystkie z tego tygodnia :-)
Lansująca się panna
Buła na drapaku
i koci ziew, który uwielbiam <serce> <mrgreen>
w koszyku, z przyczajki :-) i żeby nie było, to ja się przyczajałam, a Lumi nasłuchiwała, jak Szymon meble ustawia :-)
Błękitnooka Lady <serce>
Pytająco:
Co tam masz?
Prosząco:
daj mi, daj... <zakochana>
Ja: Lumi, otwórz pysia <mrgreen>
Lumi:
aaaaaa
i na koniec, zdjęcie, które już nie które z Was widziały :-) ja je uwielbiam! jedno z nielicznych, gdzie Lumi powiedzmy, że zapozowała a nie odpychała się łapkami <oops>
My <serce>
to by było na tyle :-) dodam jeszcze, że nie wiem czemu, ale kota oprotestowała mokre. Nie chce jeść żadnych puszeczek. Ulubiony kurak z Miamiora czy łosoś z Shesira jest...
BEEEEE. Nie wiem o co chodzi. Wcina suchą karme, dostaje przysmaki i pasty i to by było na tyle. Może to i dobrze, waga wciąż ta sama
pozdrawiam wszystkich serdecznie

raz jeszcze dziękuje, za pamięć :-) i głaski dla Waszych ogonków posyłam
