Z okazji nawiedzenia nas przez mimblę, mam trochę nowych zdjęć kociastych.
Muszę przyznać, że kolejny raz byłam w szoku, że nie uciekły pod kanapę na te kilka dni
Megusia zdradziła mnie od razu dla Martowego konkubenta, oddała mu się bez zbędnych ceregieli, a dzień później oddawała się mizianiu Rudej <lol>
wbrew opinii madziulim2, Megi schudła, a nie spuchła <diabeł> co mam nadzieję, że mimbla potwierdzi, bo tylko ona widziała ją w odstępie czasu.
Natomiast Fibi bardzo ciężko przeżyła te dni. Stała się chodzącym smuteczkiem i chociaż czasem miło pomrukiwała, to w jej oczkach widać było przygnębienie. Futro stało się najgorszym z możliwych, a i chrupeczki nie smakowały jak dawniej

Ogólnie moje serduszko kochane nie jest w najlepszej formie, schudła, sierść jest dziwna.
Nie uciekała, nie chowała się, ale nie była sobą.
Co nie zmienia faktu, że na pewno podbiła rude serduszko
Dziękujemy nadmorskim przyjaciołom za wspaniałe odwiedziny, teraz musimy się pilnie odchudzić, ale można się było tego spodziewać, gdy na wejście Marta zaserwowała nam "dietetyczne" ciacho
Dziękujemy także Dorszce i Bohdanowi, że znaleźli chwilkę, by nas odwiedzić. Żałuję, że nie mogłam Wam pokazać koteczków w pięknej formie, ale stres zrobił swoje i obawiam się, że o ile Megi jest wszystko jedno, to Fibi bardzo silnie reaguje na wszelkie nowości, co było widać gołym okiem.
Ogromne podziękowania również dla ekipy z Podgórza, która swoim dowcipem sprawiła, że ten weekend był niesamowity i wyjątkowy <tańczy> tu muszę szczególnie wyróżnić Dorotkę, która również jest współwinna mojej obecnej wadze <roll>
Nie mogę tu też nie wspomnieć o kochanej donce, którą mam nadzieję, że następnym razem siłą zdybiemy i doprowadzimy na imprezę, a także Ani,Joasi, Mago, Soni i wszystkim tym, którzy wytrzymali z nami te wielogodzinne harce <lol>
...i Panu taksówkarzowi za nazwanie nas księżniczkami
