Tu się wtrącę, bo tak tego nie potrafię zostawić. Proszę nie pisać, że koty nie "rzucają się na siebie jak psy". Zestresowane zwierzę (nie zależnie od rasy!) szczególnie jeśli stres jest związany z dużymi zmianami jest trudne do przewidzenia i przez to również jego reakcje. Syki należy kontrolować, gdyż w ciągu chwili mogą się zmienić w sytuację, w którą należy będzie trzeba ingerować. Do takich sytuacji należy starać się nie dopuszczać. Wszelkie boksowania, podgryzania, kotłowania itp. są niedozwolone. Nie można zostawić zwierząt samych sobie aby się "dogadały", dokocenie ma być kontrolowane.Monic pisze:Pisz wszystko, zawsze kto tu doradzi jak coś będzie nie tak. Nie zawsze od pierwszej chwili jest idylla bo każdy kot ma swój charakter, ale ogólnie wszystko dobrze się kończy:-) Raczej by jej nic nie zrobił bo tak jak pisałam, koty nie rzucają się na siebie jak psy, jest cała masa sygnałów PRZED także zdążyłabyś zareagować:-) A czasem takie nawet groźnie wyglądające syki nie mają na celu ataku tylko pokazanie, kto tu rządzi. Kot czasami w ogóle nie ma w głowie jakiś bijatyk, tylko my się nakręcamy przez jego syki. A to zwykła pokazówa:-P Także nie martw się, dogadają się w końcu :-)
beev zapoznaj się dokładnie z wątkiem dotyczącym dokocenia >> masz tam masę porad forumowiczek. Radzę z dobrego serca- przeczytaj cały wątek. Nie próbuj na siłę przekonać do siebie kotów, bo może to przynieść odwrotny skutek. Daj im czas i niczego nie przyśpieszaj. Nie zapoznaje się ze sobą kotów trzymając jednego z nich na rękach. Musisz być dobrej myśli i pozytywnie nastawiona :-) Zwierzęta wyczuwają Nasz nastrój, nie "nakręcaj" się niepotrzebnie