Ha, znów trochę czasu minęło, ale miałam niezłe tempo, bo Julka przygotowywała się do wyjazdu na Mistrzostwa Europy w tańcu. Próby, zakupy, pakowanie, rozmowy z innymi mamuśkami, itp.Julia należy do łukowskiej filii zespołu Caro Dance, zespół dosyć znany, jak ktoś oglądał You can dance, czy Got to dance to najlepsi tancerze z Caro tam występowali. To takie nowoczesne tańce typu modern, jazz, w formacjach, duetach , miniformacjach itp. Na mistrzostwach moja pannica weszła do finału i zajęła w duecie z koleżanką 6 miejsce , z formacją 3 w jazzie i 4 w modernie.
Teraz wraca z Biella we Włoszech, a ja siedzę i myślę , czy jeszcze zadzwoni. Bo ona zawsze płacze wieczorem , że tęęęęęęęęęskni

i gadam z nią pół godziny przez telefon....
Kochana i dzielna córcia. ja te tańce traktowałam jak ćwiczenia 2 razy w tygodniu, żeby się ruszała, a to się jakoś tak rozkręciło. Na szczęście Julka nie chce być tancerka, tylko weterynarzem :-) . Ale cieszę się, że bez problemu robi szpagat, czego jej mamusia nigdy nie osiągnęła <lol>
A relacje z przygód kociastych musiałam zdawać jej codziennie.
Kilka fotek wcześniejszych, bo u nas dzisiaj padało na przemian z przebłyskami słońca, ale kocury siedziały w domu.
najpierw Pumbosz i przepraszam za majteczki w kropeczki na drugim planie <oops>
Może to wygląda ,że wysoko, ale przy tarasie jest wysypany "skalniak" - BEZ SKAŁ :-) i do ziemi kocury mają może 1,2 m
Spotkanie nos w nos:
I słoneczny rudzielec w słonecznym blasku <serce>
Hawo jako Big Chomik:
Zrelaksowany miś:
