A teraz co u nas...
Otóż Kaya bardzo nam zmężniała, z kotka podlotka zrobiła się kocicą pełnym pysiem.
Za kilka dni minie tez rok od kiedy jest u nas.
Cudowny, ale i ciężki rok, bo niestety problemy ze zdrowkiem dokuczały.
Na chwilę obecną jedynym problemem chyba są gruczoły okołoodbytowe, zatykają się i to często,
a biedna dooopinka wygląda fatalnie. Chyba na dniach znowu pojedziemy do weta na czyszczenie,
poprzednim razem był już stan zapalny.
Moje Szczęście <serce>
A z nowości chciałabym napisac, że Kayunia nie jest już jedynaczką,
mamy takiego śmisznego gada o imieniu Tajson. Moze wielkiej miłości nie ma,
ale chyba się lubią... Mają raz lepsze, raz gorsze dni, mlody jeszcze przegrywa
w zapasach, ale na swoj sposób daje radę, jak nie doskoczy to za nogę "staruchę <zakochana> " łapie
Oto i On...
