Dziękuję za wszystkie gratulacje

i przystępuję do szczegółowej relacji z dokocenia :-)
Już kilka miesięcy temu postanowiliśmy z mężem, że weźmiemy drugiego kota- brytyjczyka, ale z powodu przeprowadzki i remontu nie mieliśmy do tego głowy. Dopiero niedawno trochę odsapnęliśmy, a ja zaczęłam obserwować kolejne dokocenia na naszym forum :-) Zainspirowana tym pewnego wieczoru przejrzałam strony kilku hodowli i zobaczyłam jego- Gucciego <serce> Jego spojrzenie mnie zaczarowało, ale obawiałam się jak Oscar przyjmie młodszego braciszka i jak sobie z tym wszystkim poradzimy. Myślałam, pytałam, czytałam aż w końcu postanowiłam, że nie ma na co czekać, bo życie jest za krótkie. Tym sposobem w piątek wieczorem pojechaliśmy do hodowli Mazuria*PL i odebraliśmy Gucciego <tańczy> Kociak w czasie podróży był dość spokojny- kilka razy się odezwał, ale nie było to uporczywe miauczenie. W domu byliśmy przed północą. Małego z całym ekiwalentem umieściliśmy w pokoju, a Oscar został w salonie.
Gucci był troszkę stremowany:
Niestety nie udało nam się zbyt długo utrzymać w tajemnicy przed Oscarem przybycia nowego członka rodziny, ponieważ jest to wyjątkowo ciekawski kot i od razu zorientował się, że coś się święci

Potem zaczął warować pod drzwiami pokoju i wyczuł obcy zapach. Postanowiliśmy więc otworzyć drzwi, żeby kocurki się zobaczyły. Gucci przyjął to spokojnie, natomiast Oscar wyglądał tak:
Początkowo trzymałam Gucciego na rękach, ale ponieważ Oscar był bardziej zaintrygowany niż zdenerwowany obecnością drugiego kota, postanowiliśmy go wypuścić, aby zbadał teren. Wówczas Oscar zamienił się w jego anioła stróża- chodził za nim krok w krok i śledził każdy jego ruch. Gucci natomiast niezrażony tym, że jest obserwowany oraz że wstąpił na obcy teren, biegał z zainteresowaniem po całym domu i zwiedzał wszystkie zakątki
Potem nadszedł czas na zapoznanie- Oscar zachęcająco mruczał i próbował podejść do Gucciego, ale ten za każdym razem syczał na niego. Taka atmosfera panowała mniej więcej do rana. Następnie Gucci przemyślał sprawę i zaczął przymilać się do Oscara (podchodził ze spuszczoną głową i próbował się do niego łasić), ale u Oscara nastąpiła zmiana frontu i przy każdej próbie kontaktu odskakiwał. Gucci niezrażony całą tą sytuacją poszedł po prostu spać i nie było go przez pół dnia :-) Natomiast Oscar dalej nie mógł sobie znaleźć miejsca <roll> Po południu przyłapałam go zresztą na tym jak korzysta z kuwety, która miała być dla Gucciego <wsciekly>
Wieczorem koty biegały sobie razem (ale bez bliższego kontaktu), a potem ucięły drzemkę na parapecie:
Później bawiliśmy się z nimi wędką, ale Oscar był na tyle egoistyczny, że nawet jak przenosiłam wędkę przed oczy Gucciego to czaił się z daleka i z całym impetem skakał na zabawkę sprzątając ją tym samym Gucciemu sprzed nosa. Gucci tylko na to patrzył, bo raczej nie ośmieliłby konkurować z taką kupą futra jaką jest Oscar (dopiero wczoraj zdaliśmy sobie z mężem sprawę z tego, że Oscar jest dość dorodnym egzemplarzem). Nie był jednak przestraszony. Raczej olewa złe zachowanie Oscara 8-)
W nocy kocury ganiały się trochę, ale na szczęście sierść nie fruwała i nikt nie ucierpiał. Rano mąż, wychodząc pospiesznie z domu, niechcący zamknął Gucciego w garderobie. Ja w tym czasie jeszcze spałam, ale obudziło mnie uporczywe miauczenie Oscara. Wstałam z niechęcią (bo jestem śpiochem), żeby sprawdzić co się dzieje i zobaczyłam, że Oscar siedzi przy drzwiach do garderoby. Gdy ją otworzyłam zobaczyłam w środku biednego Gucciego. Mądry ten Oscar prawda?:-)
Później miałam akcję głaskania na dwie ręce

Gucci jest strasznie milutkim, a jednocześnie bardzo łagodnym kociakiem. Gdy patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi błękitnymi oczyskami to prostu wymiękam

I ma strasznie głośny traktorek, który włącza się automatycznie przy pierwszym głasku :-)
Aktualnie obydwa kocury smacznie chrapią- Oscar na drapaku, a Gucci w garderobie :->