No i masz babo placek....nasza pierwsza hipoglikemia

Zaczęło się w środku nocy, szósty zmysł trzymał mnie chyba na "czuwaniu" - nigdy w życiu tak szybko się nie zebraliśmy, w ciągu 15 minut byliśmy na pogotowiu. W międzyczasie podaliśmy wodę z cukrem, bo oczywiście nie zdążyłam kupić glukozy. Myślałam, że to koniec, prawie dostałam zawału, Panu mężowi memu ze strachu głos odebrało..... a tu wyszło na to, że nasz kotek postanowił sobie z nas zadrwić

, dostała kroplówkę, antybiotyk, od ręki szczegółowe badania, wyniki nie były złe, prócz cukru oczywiście i buch! Dzisiaj rano kociak czekał jak zwykle na mojej kołdrze, aż wreszcie się obudzę i dam mu jeść

Guzik to, że spałam 3 godziny, zerwałam się na równe nogi, żeby tylko nakarmić moje dwa pieszczochy

Ufff, oby to był pierwszy, ale ostatni raz
