Oj, wyslalam w tym samym momencie co Ty, Molly i nie zdarzylam przeczytac reszty.
Uj, to naprawde kiepska sprawa...... dobrze, ze wszystko sie dobrze skonczylo.....
No ale JUUUUZ ta rujka ? <strach> Toc to kociatko male jeszcze, Buczka
8 miesiąc jej szedł , a i marzec i amory kocie....
ale bądź tu człowieku mądry... już mi się wydawało, że taka wyedukowana jestem, bo jedną rujkę przeżyłam, a tu się okazuje, że co kot to inna historia... nawet z rują
No to niecale 8 miesiecy to jeszcze maluuuuuszek przeciez <roll>
No nic, najwazniejsze, ze jakos wszystko sie dobrze ulozylo i juz masz sprawe z glowy.
Podobno zabieg się udał, wet powiedział, że musiał być ostrożniejszy, a rekonwalescencja potrwa dłużej, dłużej też będą szwy. W przypadku rujki zagrożenie największe to krwotok w trakcie zabiegu, bo wszystko mocno ukrwione jest, więc skoro już po i kot całkiem przytomny jest ze mną, to chyba nie jest źle... tak mi się wydaje <hm>