Bardzo mi zawsze miło czytać takie wieści

Z korzystaniem z kuwet tak to właśnie wygląda, dla mnie to fascynujące, mam nazieję, że się Pani na mnie nie pogniewa, że akurat w wątku Frodo i chłopaków napiszę, ale to po prostu dla mnie to wszystko jest niezwykłe. Fado ma dwie kuwety, na dole i na antresoli - z tej na antresoli korzysta chyba raz na dwa tygodnie, ale jak kiedyś ją zabrałam, żeby sobie ulżyć w sprzątaniu, chodził tam, drapał, wąchał, przeraziłam się, i kuweta wróciła, chociaż stoi prawie nieużywana. Dziewczyny (oprócz Clary) mają do dyspozycji 4, i tutaj jest dla mnie po prostu rzecz niezwykła. Z chwilą, gdy pojawiają się kocięta, "stare" wyłączają z użytku wszystkie te kuwety, z których korzystają dzieci, czyli trzy w tej chwili. Chodzą, te dorosłe, tylko do czwartej, w miejscu dla mnie absolutnie najgorszym, czyli w przedpokoju. Przez chwilę jeszcze miałam kuwetę w łazience, bo mi było szkoda, że tak się do jednej we cztery ograniczają, ale jak już kiedyś napisałąm, łazienka to dla mnie akurat ostatnie miejsce na kuwetę, i chociaż dziewczynom miejsce się bardzo spodobało, usunęłam ją. Kociaki wchodzą już teraz do wszystkich 4 kuwet, i od momentu, w którym używają wszystkich, "stare" zaczęły wchodzić do tych do tej pory oddanych "dla dzieci". Nadal uwielbianą i ulubioną kuwetą jest ta w przedpokoju - co ciekawe, maluchy też ją lubią. Ale codziennie jest patrolowanie przez kotki WSZYSTKICH kuwet, zaglądają, grzebną, czasami coś zakopią, ale korzystają głownie z tej "przedpokojowej", natomiast patrolują i obchodzą wszystkie. Zmniejszzenie ilości kuwet skutkuje pilnowaniem ich przez Borgię. Zwiększenie do ilości obecnej zupełni wyeliminowało to zachowanie, przy czym nadal prawie wszystkie załatwiają się do tej jednej, głównej. Czyli teoretycznie zmniejszenie nie powinno mieć żadnych skutków ubocznych, życie pokazuje jednak, że ma, i to nawet dla "jedynaka" Fado.
Jak mówi Molenda, "kobiet i kotów nie rozumiem" <lol> Właściwie nieważne jest, dlaczego akurat koty tak robią - dla mnie niekiedy niemożliwe jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego drugi człowiek, i to taki dobrze mi znany, robi to czy tamto, co dopiero rozszyfrować, co się dzieje w głowie kota. Trzeba po prostu opierać się na tym, co "działa" i do nich przemawia, obserwować, i stosować rozwiązania, które są skuteczne.
Fricco na pewno już dawno pachniał tak a nie inaczej ( nie mówię, że dla naszych nosów, ale dla kocich na pewno), i z całą pewnością miało to również wpływ na relacje kotów.
Zdjęcia niepotrzebne, kobietki poczekają cierpliwie, teraz o różowego kotka trzeba zadbać, i o spokojne kolejne "dokocenie". Trzymam kciuki za ludzkiego maluszka, żeby sprawnie przyszedł na świat, bo to chyba już niedługo, przepraszam, ale nie sprawdziłam, na kiedy jest termin
