Mago pisze:Fusiu, a jakie są szanse, żeby kocio już teraz poszedł do nowego domu? Może jego domek przejął by już opiekę? Ja wiem, że tam są dwie dziewczynki i na pewno na "dzień dobry" to dla niego będzie trochę za dużo wrażeń, bo nowe miejsce, obcy ludzie i jeszcze dwójka dzieci (mam nadzieję, że spokojnych :-) ) Ale może pogadasz o zabraniu kotka już teraz?
Tak naprawdę chyba nie ma jakiś konkretnych przeciwwskazań aby zamieszkał już w nowym domu. To raczej ja się zdeklarowałam,że oddam już wyleczonego, przebadanego, zaszczepionego i wykastrowanego kota.
Jednak sama nie spodziewałam się,że rana będzie się tak ładnie goić. Do tej pory, to ja się nim opiekowałam, bo nie chcę nikogo obarczać takimi obowiązkami. Bo pomijając weta co drugi dzień, to podawanie leków i praca przy otwartej ranie nie są dla każdego. Wiecie, były biegunki i kichanie. Dziś tuliłam u weta Rudego, i jednak bluzkę miałam ubrudzoną tą wydzieliną. Stąd moja myśl, że może jeszcze za wcześnie aby spał np. w łóżku dzieci.
Niby upewniałam się dziś u weta, że nawet jeśli, odpukać, byłby na coś chory, to nie są to choroby groźne dla ludzi. Dziewczynki mają około 7-8 lat, więc są już duże. Podobno już się kłócą miedzy sobą, kogo będzie Rudasek <lol> Gdyby on tylko wiedział, że czeka na niego domek z dziewczynkami spierającymi się, kto go będzie bardziej kochał <święty> <serce>
hmmm..ale dałaś mi Gosiu do myślenia. Bo leczenie dziś zakończyłam (w znaczeniu wizyt u weta). Antybiotyk dziś podany ma przedłużone działanie na 3 dni.
W środę mam przyjść na testy białaczki, FIV i FeLV. No ale szczepienie to będzie spadek odporności.. echh.. sama nie wiem co będzie dla niego najlepsze. No bo ta samotność to też nie fajnie..
Nowi właściciele nigdy nie mieli kota.