elso - już po wszystkim (mam nadzieję). Huguś dostał we wtorek ostatni zastrzyk i czuje się bardzo dobrze - wcina suchą i mokrą karmę, sporo pije, bawi się i gania z Mańkiem. Odetchnęłam z ulgą i przyznaję, że jak patrzę na niego, takiego pełnego energii, takiego jak zawsze, takiego mojego kochanego indywidualistę - niedobrzelca

- to czuję napływające łzy ze wzruszenia.
Za nami NAPRAWDĘ ciężkie chwile. Prawie 4 tygodnie codziennych wizyt u weta, kroplówki, zastrzyki, walka o każdy kęs. Było trudno - jak wrócił apetyt, pojawiły się wymioty. Jednak wszystko udało się pokonać czasem i cierpliwością. Ale nieważne są poświęcone temu godziny i pieniądze - najważniejszy jest Huguś. Dlatego teraz dopiero mogę odetchnąć.
Przy okazji Hugo miał zrobione wszystkie badania. Mój mąż żartował, że jak następnym razem pójdzie do lekarza, to weźmie wyniki Hugusia i powie, że też chce być tak zdiagnozowany
Wyniki moczu (nerki) i krwi (pełny profil) Hugusia wyszły bardzo dobrze. Serduszko zdrowe, choróbsko zwalczone. Jest dobrze
Nawet udało mi się zrobić kotkom zdjęcie, zaraz wstawię
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i kciuki. Były potrzebne i pomogły <pokłon> <pokłon> <pokłon>