Ja obydwoje dzieci rodziłam z Bohdanem, nie wyobrażam sobie rodzić samotnie. To wspaniałe przeżycie dla obu stron. Za pierwszym razem trzeba było ostro powalczyć, za drugim już było łatwiej (w 90 chyba ruszyła akcja "Rodzić po ludzku"), uważam, że ojciec powinien przy tym wszystkim być. Po urodzeniu się Arka dość szybko Bohdana wyproszono (rok 91), po urodzeniu Agnieszki (rok 92) już pozwolono mu zostać, do dziś pamiętam śmiechy położnych, że dziecko mi rozpuszcza od pierwszych minut, a ona w jego ramionach tak szybko płakać przestała i się uspokoiła, to naprawdę ważne dla wszystkich.
Agnieszka1744 pisze:A wczoraj powiedział mi po raz pierwszy, że jest przerażony , że to już, że on jeszcze się nie przygotował do tej całej afery. A potem dodał, ale będziemy mieć przekichane
Tego bym się nie bała - ja, chociaż dzieci upragnione i prawie dokładnie wtedy, kiedy chciałam, byłam przerażona, że pozwoliłam sobie na taką fanaberię, że nie nadaję się na matkę, że nie podołam, że jestem zbyt nieodpowiedzialna i niedojrzała na dzieci, że jak mogłam powołać na świat dziecko, kiedy sama nie czuję się dorosła (rodząc Arka miałam 27 lat <lol> ). Ja uważam, że jeśli człowiek jest w stanie takie lęki wyartykułować, to jest gotowy. Bo strachy nazawne, wypowiedziane, robią się jakieś mniejsze i do opanowania <mrgreen>
Trzymam za Was kciuki!