Strona 138 z 145

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 16:06
autor: AgnieszkaP
Zwyczajnie brak słów......... ;-( :hug:

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 16:22
autor: Beate
;-(

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 18:03
autor: PyzowePany
Niewiarygodne, brak mi słów....
Agnieszko my też mieszkamy na Krzykach, wklej proszę tutaj plakat a ja go wydrukuję i rozwieszę w swojej okolicy... Tyle mogę zrobić ;-(

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 19:12
autor: agnieszka9008
Bardzo chętnie tylko nie wiem jak wrzucić to na forum ,bo plakat jest w formie tekstowej w WORDZIE a przez fotosika się nie da...

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 20:03
autor: Mago
Może e-mailem sobie prześlijcie :-)

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 20:18
autor: agnieszka9008
Mago pisze:Może e-mailem sobie prześlijcie :-)
Własnie wysłałam...

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 21:44
autor: Mago
Agnieszko, nie może mi ta historia wyjść z głowy :((((
Staram się nie rozczulać, tak jak prosiłaś, napisz proszę coś więcej, jak to wyglądało, w sensie kiedy zauważyłaś, i ile czasu jechaliście do weta, bo czas pewnie miał znaczenie... Cleo to życia nie wróci, wiem, ale innym da obraz jak postępować w podobnym przypadku (oby nikt, nigdy nic podobnego nie przechodził). Sytuacja koszmarnie dramatyczna.
Jak Ty się w ogóle zorientowałaś biedaku, że to gwoździe były... Straszne, po prostu straszne... <strach>

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 22:02
autor: agnieszka9008
Było gdzieś kolo 22...Cleo jak zwykle byla na balkonie...ale zrobiło się zimno,więc postanowilam juz pozamykac okna...Gdy weszlam na balkon Cleo po prostu siedziała...Zabrałam ją do domu...po ok 10 min zaczęla coś jak by odkrztuszać...wyglądało to jak by się dusiła...Otworzyliśmy jej pyszczek,był cały pocharatany...zaniepokoilo mnie to strasznie,więc zadzwoniłam do weta,który powiedział,żeby nie panikować bo mogła zjeść patyka...Dziwne to dla mnie było,bo skąd miał wziąc sie ten patyk..ale wiatr był..więc pomyslalam,ze moze faktycznie...nie minelo 20 min,a Cleo zaczeła wymiotować taką bardzo czerwoną krwią...byłotego bardzo dużo...Zawinęliśmy ją w kocyk i prosto do weta...Lekarz od razu zrobil rentgen na którym było widac,ze cos tam jest,ale nie wiedzielismy co..trzeba bylo operować...Po 24 trafiła na stól..Niestety nie udało sie jej uratowac...Straciła dużo krwi..Wiadomo było,ze to były jak by takie pineski,małe gwoździe i kawałki nie strawionej kiełbasy...Czekam teraz na wyniki sekcji aby mieć jakiś dokument ...To w skrócie..

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 22:48
autor: Mago
Boże, Agnieszko, koszmar jakiś... jak dobrze chociaż, że swojego weterynarza masz pod ręką, tyle dobrego słyszałam o Pani Sylwii, ona jest bardzo kochana, na pewno robiła co mogła :kwiatek: A długo musisz czekać na wyniki sekcji?

Re: Tunio & Gucio

: 19 sie 2014, 22:49
autor: agnieszka9008
Nie byłýam akurat u Pani Sylwi...U niej czynne jest tylko do 19...Musiałam jechać do kliniki 24 h...