Strona 15 z 85

Re: Lili

: 18 lut 2014, 08:41
autor: ozon
Ja za różowym nie przepadam, więc uważam, że w niebieskim jej prześlicznie <aniołek> Ale to tylko tak na marginesie :-D Ważne, że grzecznie wdzianko nosi, ranka się goi, a kicia radosna. Oby tak dalej <ok>

Re: Lili

: 18 lut 2014, 11:45
autor: mogg
ozon pisze:Ja za różowym nie przepadam, więc uważam, że w niebieskim jej prześlicznie <aniołek> Ale to tylko tak na marginesie :-D Ważne, że grzecznie wdzianko nosi, ranka się goi, a kicia radosna. Oby tak dalej <ok>
dokładnie , ja jakoś też uważam że ten błękit idealnie pasuje :D Założenie było na początku takie że chcieliśmy niebieskiego brytyjczyka a skończyło się na liliowej dziewczynce i jesteśmy w Niej zakochani po uszy. <serce>

Re: Lili

: 18 lut 2014, 12:13
autor: Zosiak
Oj przegapilam sterylke Liluni!!
Ale czytam ze wszystko jest ok i Kicia dobrze sie czuje. W niebieskim ubranku bardzo jej do pyszczka :->
Glaski dla Lilki, zeby wszystko dalej ladnie sie goilo!!! :kotek:

Re: Lili

: 18 lut 2014, 12:50
autor: ozon
mogg pisze:jesteśmy w Niej zakochani po uszy. <serce>
Wcale się nie dziwię, bo jak tu nie kochać takiej koteczki <zakochana>

Re: Lili

: 22 lut 2014, 09:21
autor: ozon
I co tu tak cichutko? Co u Lilki słychać, jak się czuje kicia?

Re: Lili

: 25 lut 2014, 09:42
autor: mogg
Kicia do Niedzieli czuła się bardzo dobrze i nic się nie działo niepokojącego, wczoraj po południu zaczęła mi wymiotować i tak jest do teraz, nie wiem co się stało, jedyne co wiem to to że nie ma to nic wspólnego z zabiegiem, właśnie pakujemy się do weterynarza. Kicia ledwo żyje jest wyczerpana wymiotami i osłabiona głodówką ( na polecenie wczorajsze weterynarza). Dzisiaj jeszcze ściąganie szwów, nie wiem co się stało :(((( ani nie miała innej karmy, ani na 100% nic nie zjadła ani z kosza ( bo zamknięty) ani z podłogi bo pilnuje by nic na niej nie było. W domu nie ma nigdzie żadnych środków chemicznych czy tego typu specyfików by mogła to polizać... martwię się bo od wczoraj kot jest po prostu markotny, smutny, widać że cierpi :zalamka: :zalamka: A z racji tego że osłabiona i mieszkam akurat po 2 stronie miasta w stosunku do weta to nie dało rady żeby wczoraj jechać np. autobusem bo konsultowałam się z wetem. Dobrze ze udało mi się na dzisiaj kolegę poprosić by nas powiózł.
Pół nocy nie spałam zastanawiając się co się kici stało że wymiotuje :zalamka:

Re: Lili

: 25 lut 2014, 10:04
autor: sarunia28
Biedna Lilusia niech wraca szybko do zdrowia :kiss:

Re: Lili

: 25 lut 2014, 10:22
autor: agnieszka9008
Trzymam kciuki kochanie,nie martw się,wszystko będzie dobrze :kiss:

Re: Lili

: 25 lut 2014, 10:25
autor: Beate
<ok> <ok> <ok> za poprawę

Re: Lili

: 25 lut 2014, 11:37
autor: ozon
O rany :(((( Ale najważniejsze, że mogłyście pojechać do weta. Koniecznie daj znać, co powiedział.

Lilusiu, Dziewczynko Kochana, trzymaj się :kotek: