We Francji tez wieczorem jada sie "drugi obiad"
U mnie w domu TZ juz sie przyzwyczail, ze jadamy na codzien "lekkie" kolacje (salatki, paroweczki, kanapeczki itp.), oczywiscie czasem pizza albo inne bomby kaloryczne sie zdarzaja <lol>
Natomiast jak jestesmy gdzies zaproszeni, to juz sie nie "migamy" : jemy wtedy te obfitsze kolacje, inaczej sie nie da (pomysla, ze nam nie smakuje albo co).
Czasem ciezko z trawieniem ( <lol> ), ale od czasu do czasu przeciez i tak nam nie zaszkodzi
Przepraszam, jesli kogos uraze, ale ja to sie naprawde MOCNO zastanawiam, jak mozna sie, bedac kobieta, do wagi 120 kg (albo kolo tego) doprowadzic <suchy>
Nie mowie, ze wszyscy musza wazyc 55 kg, troche "puszystosci" nawet niektorym babeczkom bardzo pasuje, ale 100 czy 120 kg, to nie moge pojac.........