Domia Arget Bri*Pl i D*Szmaragdowa Igła Quamar vel Karmelek
- Zafira
- Posty: 374
- Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43
Rozpakowujemy ją codziennie, aby wyczesać sierśc i dać jej trochę swobody. Nie można jej spuścić z oka wtedy bo natychmiast schyla głowę i liże brzucho. Czasem mam wrażenie, że specjalnie się tak ustawia ( za donicą kwiatka, za nogą drapaka) abyśmy jej nie widzieli i zaczyna lizać rankę.Jest w tym bardzo zaciekła- naprawdę, Nuta tak nie robiła o ile pamiętam. Jutro się dowiemy czy wolno będzie zdjąć kubrak po wizycie u weta, tylko że my prawie już obiecaliśmy małej , że ją uwolimy.
-
mardag1982
- Posty: 49
- Rejestracja: 28 maja 2011, 13:16
Aisza tez miała taka gule, ale na necie wyczytałam ze to normalne od wewnętrznych szwów, i potem to potwierdziłam jak bylismy u lekarza.
Aisza wczesniej tez była miziasta i nakolankowa ale faktycznie po sterylce to się wzmogło a zwłaszcza pieszczoty u męża. wczesniej głownie u mnie, teraz głownie u męża
Aisza wczesniej tez była miziasta i nakolankowa ale faktycznie po sterylce to się wzmogło a zwłaszcza pieszczoty u męża. wczesniej głownie u mnie, teraz głownie u męża
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Największy błąd przy kubraczku, to litowanie się, i wyswobadzanie. Kot szybko się uczy,że przy pewnym zachowaniu pozbędzie się balastu. Skoro co jakiś czas wyswobadzany jest z ubranka, będzie próbować cały czas. u mnie najdłuższa walka i próba ściągnięcia kubraka, połączona z warczeniem i nieciekawym zachowaniem trwała kilka godzin. Nie podchodziłam do kota, nie litowałam się, nie ściągałam, nie poprawiałam. Bunt trwał od godziny do kilku, w każdym razie na drugi dzień już każdy kot pogodzony był z balastem, i to bez względu na wiek kastracji. Koty są mądre, i nasze nieprzemyślane i zupełnie niekonsekwentne postępowania zamiast wygaszać problem, tylko go zaostrzają.
Teraz to już musztarda po obiedzie, lada moment zdjęcie szwów, więc przypuszczalnie i tak z kubraka uwolnić kotę można. Naprawdę sami opiekunowie doprowadzają sytuację do problematycznej, bo gdyby była konsekwencja, kot błyskawicznie zaakceptowałby swój nowy stan. Nasza nadmierna, źle pojęta w tym wypadku troska, tylko wszystko utrudnia. To moje zdanie.
Jeśli chodzi o gulkę, to normalna reakcja, niektóre kotki prawie nie odczuwają szwów, a u niektórych wysięk jest duży, i prawdziwa bania na brzuszku rośnie. Wszystko się wchłonie - może to potrwać, ale brzuszek się spłaszczy. Jeśli gulka jest duża, to i chęć wylizywania brzuszka może być silniejsza, bo kot czuje, że coś tam jest. Trzeba po rozebraniu obserwować, jeśli brzuszek już zarośnięty, nie powinno się nic dziać.
Przepraszam za przydługi <offtopic> , wszystko, łącznie z reakcją na szwy, jest opisane w wątku kastracyjnym
Teraz to już musztarda po obiedzie, lada moment zdjęcie szwów, więc przypuszczalnie i tak z kubraka uwolnić kotę można. Naprawdę sami opiekunowie doprowadzają sytuację do problematycznej, bo gdyby była konsekwencja, kot błyskawicznie zaakceptowałby swój nowy stan. Nasza nadmierna, źle pojęta w tym wypadku troska, tylko wszystko utrudnia. To moje zdanie.
Jeśli chodzi o gulkę, to normalna reakcja, niektóre kotki prawie nie odczuwają szwów, a u niektórych wysięk jest duży, i prawdziwa bania na brzuszku rośnie. Wszystko się wchłonie - może to potrwać, ale brzuszek się spłaszczy. Jeśli gulka jest duża, to i chęć wylizywania brzuszka może być silniejsza, bo kot czuje, że coś tam jest. Trzeba po rozebraniu obserwować, jeśli brzuszek już zarośnięty, nie powinno się nic dziać.
Przepraszam za przydługi <offtopic> , wszystko, łącznie z reakcją na szwy, jest opisane w wątku kastracyjnym
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
To wszystko prawda co pisze Dorszka. Ja mojej Brysi też nie ściągałam ubranka. Całe 10 dni, jak ją wet ubrał, tak miała je ubrane. Jedynie na początku zaglądałam czy ranka dobrze się goi czy nie ma jakichś wycieków. Brysia oprócz tego, że sobie sznurki chciała powygryzać na początku, to potem jak jej te kokardki poobcinałam to już nic nie robiła. Za to potem jakie wielkie szczęście było, jak już kubraczek został ściągnięty na stałe. A ile futra wyczesałam po tych 10 dniach. Ale wszystko fajnie się zagoiło i nie było żadnych problemów.
-
beniagor
- Hodowca
- Posty: 253
- Rejestracja: 31 sty 2011, 22:45
- Płeć: kobieta
- Skąd: Gdynia
To prawda co napisała Dorszka, kotka moje mamy próbowała różnych sposobów, przez no parę ładnych godzin, ale zrozumiała w końcu, że nic nie osiągnie i dała spokój. Koty to mądre stworzenia i testują nas na różne sposoby, więc musimy być "twardzi" i nie ulegać naszym ukochanym futerkom, bo to w końcu dla ich dobra :-)
- Ellesmera
- Posty: 135
- Rejestracja: 30 wrz 2011, 20:04
- Zafira
- Posty: 374
- Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43
To już bez znaczenia bo kubrak mamy zdjety. Kota przeszczęsliwa biega i skacze, oczywiscie tez wylizuje brzusio ( ale dośc umiarkowanie).Domia to kotka z charakterem bardzo zdecydowanym i chyba rzeczywiście konsekwencja w postepowaniu z nią jest bardzo wskazana. Zapamietam na przyszłość, choć drugiej kastracji nie prezwidujemy 
