Największy błąd przy kubraczku, to litowanie się, i wyswobadzanie. Kot szybko się uczy,że przy pewnym zachowaniu pozbędzie się balastu. Skoro co jakiś czas wyswobadzany jest z ubranka, będzie próbować cały czas. u mnie najdłuższa walka i próba ściągnięcia kubraka, połączona z warczeniem i nieciekawym zachowaniem trwała kilka godzin. Nie podchodziłam do kota, nie litowałam się, nie ściągałam, nie poprawiałam. Bunt trwał od godziny do kilku, w każdym razie na drugi dzień już każdy kot pogodzony był z balastem, i to bez względu na wiek kastracji. Koty są mądre, i nasze nieprzemyślane i zupełnie niekonsekwentne postępowania zamiast wygaszać problem, tylko go zaostrzają.
Teraz to już musztarda po obiedzie, lada moment zdjęcie szwów, więc przypuszczalnie i tak z kubraka uwolnić kotę można. Naprawdę sami opiekunowie doprowadzają sytuację do problematycznej, bo gdyby była konsekwencja, kot błyskawicznie zaakceptowałby swój nowy stan. Nasza nadmierna, źle pojęta w tym wypadku troska, tylko wszystko utrudnia. To moje zdanie.
Jeśli chodzi o gulkę, to normalna reakcja, niektóre kotki prawie nie odczuwają szwów, a u niektórych wysięk jest duży, i prawdziwa bania na brzuszku rośnie. Wszystko się wchłonie - może to potrwać, ale brzuszek się spłaszczy. Jeśli gulka jest duża, to i chęć wylizywania brzuszka może być silniejsza, bo kot czuje, że coś tam jest. Trzeba po rozebraniu obserwować, jeśli brzuszek już zarośnięty, nie powinno się nic dziać.
Przepraszam za przydługi <offtopic> , wszystko, łącznie z reakcją na szwy, jest opisane w wątku kastracyjnym
