Strona 16 z 20
Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 17:50
autor: adabellqa
u mnie warunków do wychodzenia nie ma bo mieszkam na 1 piętrze, zresztą bałabym się za względu na samochody, mimo wszystko jest to ruchliwa okolica. Kita przez balkon potrafiła po drewnianych żaluzjach balkonowych wejść na 4 piętro i wylądować u sąsiada na balkonie

taka jest chętna wrażeń...

dlatego jeśli w ogóle to tylko w okolice gdzie ulica jest daleko...
wiem że to okropnie trudna decyzja której nawet rozważanie wpędza mnie w poczucie winy i zdrady(Kity). nie chodzi nawet o to że mi sika tylko, o powód. coś jej musi nie pasować skoro to robi...nie twierdzę że jest nieszczęśliwa bo nie dostaje tego co powinna!ma wszystko a nawet więcej, miłość, barfowe jedzonko, dużo domowej przestrzeni i zabawek i wspaniały drapak z rufiego ;) ehhhh
Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 17:59
autor: atomeria
Dokładnie tak to zrozumiałam, jak to przed chwilą wytłumaczyłaś
I naprawdę rozumiem Twoje rozterki

To, że dobro swojej kotki cenisz wyżej niż swoje do niej przywiązanie też.
No niestety ja Ci nie poradzę, ani nie pomogę... Ale na pewno na tym forum jest ktoś, kto miałby jeszcze jakieś pomysły na to Kitkowe siusianie, niech tylko trafi w ten wątek!
A może spróbuj też w tym ogólnym o załatwianiu się poza kuwetą?
Ech, jednak psy są mniej skomplikowane...
Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 18:08
autor: adabellqa
atomeria pisze:
Ech, jednak psy są mniej skomplikowane...
to niestety prawda! a psa mieć nie mogę

Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 21:37
autor: kotku
Kochana - pół dnia myślę co Ci odpisać...
Nie znam się na tych sprawach, na szczęście moje koty sikają gdzie trzeba. Wiem tylko, że gdybym miała oddać Tośka czy Morusa z jakiegokolwiek powodu chyba serce by mi pękło

Czy nie ma innych pół środków? Odpowiednie zabezpieczenie balkonu - i już mały spacerniaczek by się zrobił.
Dziewczyny wiele razy pisały, że warto spojrzeć oczami kota na dom... i wtedy daje się go jakoś przystosować żeby poprawić komfort ich życia. Można na przykład zamontować jakieś dodatkowe półki na ścianach żeby mogły sobie zwierzęta podrapieżnikować...
A może żwirek nie taki? Może jednak z tymi kuwetami coś nie tegez? Na pewno to wszystko już analizowałaś, ja po prostu próbuję nawymyślać jakieś pomysły...
Gdybyśmy rozmawiały o ludziach zadałabym Ci pytanie - co się wydarzyło rok temu, że Kita zaczęła sikać? Czy sika w jakichś znaczących miejscach? Co chce przez to powiedzieć?
Niestety to nie człowiek, a behawiorystą nie jestem.
Trzymam kciuki żebyś podjęła możliwie najlepszą decyzję. A najbardziej za to, żeby udało się problem rozwiązać i Kita mogła zostać w domu <ok>

Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 22:01
autor: adabellqa
Dziękuję za wsparcie! Myślę o tym cały czas. Jeśli chodzi o atrakcje to mają półeczki, super duży drapak z Rufiego i w sumie spore mieszkanie...jedynie balkon nie zabezpieczony ale mam zamiar to zrobić tej wiosny.
Kita siusia przed drzwiami sypialni(ale nie zawsze, czasami), bo nie jest do niej wpuszczana na noc, właściwie cały czas jest zamknięta. Natomiast głównie obok kuwet w pralni. Kupkę robi do kuwety i jak wkładam Kitę do kuwety często sika do niej. Ostatnio ustawiłam 3 kuwetę obok drzwi do sypialni, pomaga tylko troszkę, jest mniej sików na podłogę ale nie zostały wyeliminowane... nie wiem co jeszcze...
Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 22:05
autor: kotku
Hmm na moje ludzkie oko, Kita jakby mówiła -
tęsknię za Wami. Chcę z Wami spać, przebywać i lubię jak wsadzasz mnie do kuwety, opiekujesz się wtedy mną, wiem, że o mnie dbasz.
No, ale jak już wspomniałam - lepiej znam się na ludziach niż kotach
Skoro ta kolejna kuweta nieco pomogła, to znaczy, że są jakieś nadzieje? A masz kuwety zakryte czy odkryte? Może ze żwirkiem jej coś nie pasuje?
Jak zadaję głupie pytania to przepraszam <oops>
Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 22:15
autor: atomeria
Wiesz Kotku, możesz mieć rację z tym wspólnym spaniem, znam jeszcze 2 podobne przypadki, jeden bardzo dokuczliwy, bo kot siusia na pościel. Ma dostęp do pokoju, w którym się śpi, tyle że w nocy jest stamtąd wypraszany, bo przeszkadza w spaniu....
Re: Stefan i Kita :)
: 05 mar 2013, 22:41
autor: adabellqa
kuwetki odkryte, to dobrze czy źle?? z tym wspólnym spaniem to właśnie tak jak mówicie, kociaki przeszkadzają. skaczą po głowie i w dodatku Stefan tak miauczy masakrycznie...ja to może bym się dała przekonać ale mój TŻ, ehhh nie ma szans

Re: Stefan i Kita :)
: 06 mar 2013, 08:10
autor: Molly
Ja bym się podpisała po tym co napisała kotku.... mam zabezpieczony balkon i cały ciepły sezon balkon należy do kota, nie ma tam żadnych atrakcji, ale i tak uwielbia, za oknem ptaszki, czasem któryś siądzie całkiem blisko i kota szaleje wtedy, teraz mnie nie ma w domu, ale już dostałam sygnały, że zwierz waruje pod drzwiami kiedy będzie wypuszczony na swój taras.
A co do siusiania .... z sypialnią to tak myślę, że koty tęsknią. Z moją skromną wiedzą wiem, że one nie lubią jak się im ogranicza przestrzeń. Może nie byłoby tak źle ze spaniem, teraz mogą przeszkadzać, bo to taka atrakcja ta sypialnia, że jak już tam wparują to szaleją, ale jakby ją miały na co dzień ... może by to inaczej wyglądało. Powiem szczerze, nie umiałabym spać za zamkniętymi drzwiami, ale nie oceniam nikogo i staram się rozumieć. A to siusianie kolo kuwety.... nie czuję się kompetentna, ale może rzeczywiście żwirek.... bo to dla mnie taki znak, że miejsce dobre tylko coś tam jednak nie gra. No sama nie wiem ..... straszny zgryz masz z tym wszystkim ... trzymaj się i oby znalazło się jak najmniej bolesne rozwiązanie :-)
Re: Stefan i Kita :)
: 06 mar 2013, 08:52
autor: bahi
Ja w sprawie siusiania się nie wypowiem ale mogę opowiedzieć jak było u nas ze spaniem. Na początku nie wpuszczaliśmy Rosie do sypialni (Małż nie chciał) ona sobie spokojnie spała w salonie. Sytuacja się zmieniła gdy przyjechali do nas goście (moi rodzice) i aby nie czuli się niekomfortowo z kotem na głowie w salonie oddaliśmy im sypialnię. Rosie wtedy spała z nami, ja ją w nocy głaskałam, ona zasypiała oparta o moją rękę. Po wyjeździe rodziców wróciliśmy do zamkniętej sypialni, co spowodowało lamenty pod drzwiami przez całą noc. W końcu otworzyliśmy drzwi i kot zaczął przychodzić do łóżka. Nie śpi z nami całej nocy, raczej przychodzi koło 3 i się kładzie obok mnie. A co robi do tej 3? Nie wiem, pewnie śpi w salonie, albo się bawi, czasem słyszę jak gryzie chrupki - czyli sobie sama organizuje czas i wybiera miejsce, a dopiero nad ranem przychodzi do nas.
Więc może u Was koty gdy poznają sypialnię i przekonają się, że w nocy naprawdę nie dzieje się tam nic ciekawego, przestaną wariować i będą wpadać tylko na drzemki? Ja już teraz wiem, że nie ma nic lepszego na bezsenność od mruczącego do ucha kota!
Trzymam kciuki aby znalazło się jakieś dobre rozwiązanie dla was obu!