O rany, jak tu się u nas zakurzyło. Bardzo dziękujemy, że o nas pamiętacie :-)
Mieliśmy ostatnio trochę nieprzyjemnych przygód. Jakieś 2 tygodnie temu byłam w lecznicy umówić Freddiego na szczepienie, kiedy wróciłam zauważyłam, że Astonek ma jedno oczko czerwone, przymknięte i łzawiące. Sfinksy ze względu na brak futra często mają problem z oczkami, Astonkowi już nie raz coś do oczka wpadło, ja przemywałam to solą fizjologiczną, upłakał się przez godzinę a potem było ok. Tym razem jednak, mimo przemycia oczka nie mógł go otworzyć przez 3 godziny. Spakowałam go więc do transportera i do weta. Kochany chłopiec, nieprzyzwyczajony do życia w zamknięciu całą drogę darł się jak obdzierany ze skóry, charakterne to to jak ja <diabeł> Za to u weterynarza ukazał się aniołek jakich mało, pacjent idealny <aniołek> Cały czas traktor, nawet podczas gmerania w oczku czy w trakcie dwóch zastrzyków, które dostał. Ze względu na to, że zdarzało się to już wcześniej wykluczyliśmy zwykły wypadek (tym bardziej, że w oczku ciała obcego nie znaleziono). Mieliśmy 3 prawdopodobne przyczyny problemów. Jedną z nich była alergia, rozpoczęliśmy więc zapisywanie co Astonek zjadł i pilnowanie, żeby nie było w jego diecie nic nieodpowiedniego ( a było to trudne, bo on potrafi ukraść kawałek surowej kapusty i uciec na półkę 3 metry nad ziemią, żeby w spokoju dokonać degustacji <lol> ). Drugą opcją był problem z uszkami. Pani doktor wyczyściła mu uszka w środku, było tam bardzo dużo wydzieliny, co jest normalne u sfinksów (badanie wykazało, że żadnych niechcianych gości w uszach nie było). Dostaliśmy płyn do czyszczenia uszu, gdyż było możliwe, że Aston drapie się w okolicach uszu i zadrapuje przypadkowo oczy. Trzecia możliwość była straszna, nawet jej nie chciałam dopuszczać do swojej świadomości - zawijająca się skóra na oczach, powodująca wyrastanie włosków podrażniających oko - w takim wypadku jedyną opcją byłaby operacja. Po dwóch tygodniach obserwacji znaleźliśmy chyba winnego całego zamieszania- Cosma kurczak z wątróbką. Wykluczyliśmy ten smak z diety i jak na razie wszystko jest dobrze.
Freddie za to na szczepieniu pokazał znów jak potulny niedźwiedź potrafi zamienić się w lwa, z którym nie ma żartów. Pan doktor pooglądał, pomacał kotecka, który nie omieszkał pokazać co on na ten temat myśli :-) Ważenie koteczków wykazało 6,1 kg u Freddiego i 3,5kg u Astonka.
Mamy jeszcze jeden problem - Astonek zaczął ostatnio za bardzo kochać swojego brata i kocyk polarowy. Niestety nie zdążyliśmy się umówić na kastrację bo mieliśmy problem z oczkami. Chcę mu dać odetchnąć jeszcze ze 2 tygodnie po kuracji antybiotykowej i nasz mały gwałciciel zostanie pozbawiony klejnotów. Już mam stracha
Po takiej dawce tekstu należy Wam się dużo zdjęć. To do dzieła !
Ciaston - koci TOP MODEL
Pan Grubcio - mój MIŚ
<zakochana> <zakochana> <zakochana>

I jeszcze dyniowe szaleństwo

Pozdrawiamy!
