Strona 16 z 316

: 06 sty 2010, 11:57
autor: Vanicca
No to ładnie Ci się kociarzyński przedłużył ;-)) . Wracaj szybko do zdrowia. Głaski dla chłopaków, dobrze słyszeć, że pomału zaczynają się dogadywać :-) :kotek: :kotek:

: 06 sty 2010, 12:36
autor: bea
sledze ten watek wrecz penetracyjnie , poniewaz mamy jednego kotka i zastanawailismy sie nad zakupem drugiego towarzysza do zycia . Musze tez przyznac , ze nasz Balu nie jest prawie nigdy sam w domu i jest dosc rozpieczony i zarozumialy nawet jak chodzi dumnie po wlosciach . Ciekawa jestem po jakim czasie zaakceptowal by drugiego kota? trzymam kciuki i czekam na kazda nowa wiadomosc :)

: 06 sty 2010, 13:12
autor: Renia
Bea myślę, że aklimatyzacja jest tym łatwiejsza im młodsze są kociaki, a później to już sprawa indywidualna. Ale widzę, że kolejna osoba zachorowała na "chcę drugiego kota" :D Gratuluję

A Iggiemu życzę, żeby też pokazał od czego ma łapki ( bez pazurków oczywiście) i pokazał, że nie jest popychadlem <lol> U nas siostra Iggiego też początkowo dawała się terroryzować, ale szybko jej przeszło :D Właśnie leży nad Megi i paca ją łapą <shock>

: 06 sty 2010, 13:34
autor: mimbla
Niewiele jest tu wątków o dwóch kocurach, w dodatku nie braciach i dokacanych w późnym wieku. Myślę, że gdybym wiedziała jak to wszystko wygląda, dokociłabym się 3miesięczną kotką :D Ale chciałam kocura, chciałam w podobnym wieku do Ozza- to teraz mam <lol>
A tak poważnie to Bea- już popełniłaś najgorszy błąd, bo teraz widzę, że trzeba było od raz wziąć 2 kociaki. Tylko jeśli się człowiek decyduje wreszcie na kota, to jest pełen obaw, czy sobie z nim poradzi, jak duża to będzie zmiana w jego życiu itd. I wtedy 2 koty to czysta abstrakcja. I dla takiej osoby porady na forum, że od 1 kota lepsze są tylko 2 koty, mają charakter czysto humorystyczny. Ale potem wszyscy kończymy tak samo: z dwoma lub więcej kotami.

Ja widzę, że chłopaki zwyczajnie potrzebują czasu, bo ich reakcje nie odbiegają od tego, co się dzieje w innych domach po dokoceniu. Ozz od końca września mieszka z nami, poświęcamy mu dużo uwagi więc pewnie czuje, że nowy może to zainteresowanie osłabić. A Iggi jest po prostu taką przyjazną ciepłą kluchą i pewnie nawet muchę będzie ostrzegał zanim ją zaatakuje. Kochany kot z niego. Ale może faktycznie kiedyś Ozziemu odda :D Na przykład wyje mu najsmaczniejsze chrupki z miski :D Bo póki co jest na odwrót <lol> Więc jak Ozz nie widzi to podkarmiam Iggiego z ręki.

: 06 sty 2010, 16:38
autor: Agathea
Myśmy się dokacali kocurkiem do kotki, różnica między nimi to pół roku, więc Nelka miała 10 miesięcy jak przyszedł Elmo. Nie było łapoczynów jedynie prychanie Nelki na młodego, który miał ją generalnie gdzieś. Trwało to może z tydzień i koty zaczęly się tolerować. Mieliśmy też chwilowe problemy z ustaleniem między nimi hierarchi, Nelka zaczęła podsikiwać, ale już wszystko się uspokoiło (może to wpływ feliwaya i kropel bacha) :hammer: Żałujemy tylko, że nie ma między nimi wielkiej miłości, wspólnego spania (raz na jakis czas położa się na jednej pufie), mycia etc. Wieczorem i rano urządzaja za to wspólne gonitwy, ewidentnie wyglada jakby bawili się w berka... No i Nelka zrobiła się bardziej miziasta po przybyciu Elmaka.
Więc Mimbla nie martw się, nie ma łapoczynów to już sukces, chłopaki sie szybko dogadają i będziesz miała podwójna uciechę <tańczy>

: 06 sty 2010, 16:51
autor: mimbla
Agathea- podobno pary mieszane są najlepsze :) Czytałam na Miau o kroplach Bacha, ale póki co nie widzę konieczności ich używania, bo nie ma tu wojen na pazury ani niezdrowego lęku, takiego że kot się trzęsie i robi pod siebie. Oba są już dawno wykastrowane, więc myślę, że futro nie będzie latało w powietrzu jak Iggy zacznie częściej wychodzić. Żałuję tylko, że mamy tyle niskich mebli, pod które nowy może wchodzić, a rezydentowi za bardzo się nie chce pod nie pakować. <lol> Gdyby nie było tylu kryjówek, może szybciej musieliby sie dogadać ;-))

A w sumie to Ozzy miauczał o kota do wspólnych zabaw, więc nie wiem, skąd teraz to wahanie w akceptacji Iggiego <lol>

: 06 sty 2010, 17:00
autor: gosiaczek8807
Ozzy i Iggi - brzmi świetnie!
Widzę, że wszystko zmierza ku dobremu, pomału ale jednak.

Mój koć ma 4 miesiące i uwielbia inne koty i generalnie wszystko co nowe. Dokacania z wielu względów nie planuje, jednak widzę, że byłby to dobry moment.
Byliśmy nawet ostatnio z młodym odwiedzić moją koleżankę, która ma brytka i planuje dokacanie. Jej kocur ma nieco ponad rok. Mój Fryderyk na początku zaczął śpiewać, ale później zrobił kilka podejść do nowego kolegi, chyba chciał się zaprzyjaźniać, jednak bardzo się zdziwił, że tamten na niego prychnął. Wojny nie było, ale dorosły kot wciąż obserwował gościa, a mój zniechęcony nieudanymi próbami bliższego zapoznania położył się leniwie pod choinką. Nie wiem na ile była to sprawa terytorium a na ile nieufności wobec nowego, ale widać, prócz indywidualnych cech kota, wiek ma znaczenie.

Mam nadzieję, że Ozzy i Iggi już teraz, gdy pierwsze trudności w nabieraniu zaufania mają za sobą, szybko się zakumplują. :-)

: 06 sty 2010, 17:13
autor: Agathea
mimbla pisze:Agathea- podobno pary mieszane są najlepsze :)
a ja właśnie że 2 kocurki więc jak widać nie ma reguły <diabeł>

: 06 sty 2010, 18:14
autor: bea
czlowiek madry po fakcie ale...... u nas to bylo tak , ze moj maz absolutnie zero kota psa itp najwyzej na dworze i to przez kilkanascie lat taki opor .Do czasu jak moj syn sie zdecydowal powalczyc ( nawet musial kase sam na brytka uzbierac)
Sluchajcie w tej chwili moj maz za Balusia wszystko by oddal <mrgreen> to jakis szok tak go kochamy wszyscy . Oczko w glowie moze wszystko , ale jest taki madry po stolach nie chodzi nie nisczy nam nic . Taka to moja historia z dokacaniem , ale warunki mamy bardzo duzy dom , ogrod .... az sie prosi o drugiego brytusia

: 06 sty 2010, 23:29
autor: mimbla
Jeeeeee, mamy przełom. Iggy wylazł na pokoje, zamknęłam mu drzwi do sypialni, bo wiadomo, że najłatwiej jest się schowac znowu pod łóżkiem i teraz zwiedza. Nawet się przez chwilę z Ozzim bawili myszką z piórkiem zamiast ogonka, ale Iggy się szybko speszył tym nadmiarem śmiałości, jaki okazał. Ozzy teraz biega za nim i chce się bawić w chowanego berka, jak znajdzie Iggiego, to robi mu "klep" łapkami, tak jak zawsze robił przy zabawie ze mną, tylko że Iggy nie chce się chować... Ale nie ma już żadnej nieufności kotów wobec siebie nawzajem, jest jeszcze nieufność Iggiego w stosunku do nas i do nowego lokum.
Kuweta Ozziego zaliczona <mrgreen>

<klaszcze>