Wczoraj Chłop poszedł normalnie do pracy, wrażeń bez pańcia było znacznie mniej, więc i snu więcej, toteż spodziewaliśmy się niezłej rozróby w nocy - a tu szok, kotek grzeczniutki i zamiast krążyć po całym łóżku i okolicach, większość nocy spała tuż obok naszych poduszek albo między nami <zakochana>
Jest już całkowicie oswojonym kotkiem, nie odsuwa się gdy podchodzimy, chodzi za nami po mieszkaniu, sama zresztą też zwiedza. Zachowuje się, jakby mieszkała tu miesiąc, a nie piąty dzień
Wczoraj przeraziła mnie na sekundę. Zawsze zamykamy przed nią jeden pokój oraz łazienkę, przynajmniej na razie, ale czasem idzie do łazienki za nami. Wczoraj weszła za mną, gdy niosłam do sedesu jej urobek na łopatce, i skorzystała z okazji, by wcisnąć się w dziurę między sedesem a murkiem - zobaczyłam tylko połowę kota <strach> Na szczęście zawołana cofnęła się i wyszła do mnie, a ładnie by było, gdyby się tam wcisnęła - oglądając przed jej przybyciem łazienkę wcale nie zarejestrowałam istnienia tej dziury, chyba nie doceniłam jej możliwości <roll>
Obecnie dziura w oczekiwaniu na trwałe rozwiązanie jest pozaklejana taśmą klejącą <lol> Nie jest to niezniszczalne rzecz jasna, ale jeśli w chwili naszej nieuwagi kot wejdzie do łazienki, da nam chwilkę na reakcję.