Na drugim planie też jest na co popatrzeć, Leo też pewnie chętnie by trącił myszkę zdrową łapulką...ale póki co dobrze robi - niech się grzeje przy kaloryferku
Franek, Leon i Tosia
- roedeer
- Posty: 36
- Rejestracja: 15 gru 2008, 21:00
Nawet bez zewnętrznej lampy błyskowej zdjęcia wyszły zawodowo
!! A te rozczapierzone w locie łapeczki Tosi i przycięte pazurki Franka rewelacyjne <klaszcze>
Na drugim planie też jest na co popatrzeć, Leo też pewnie chętnie by trącił myszkę zdrową łapulką...ale póki co dobrze robi - niech się grzeje przy kaloryferku
Na drugim planie też jest na co popatrzeć, Leo też pewnie chętnie by trącił myszkę zdrową łapulką...ale póki co dobrze robi - niech się grzeje przy kaloryferku
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
Niestety nie mamy dobrych wiadomości...
Z łapka jest coraz gorzej. Rana przestała się goić i zaczęła się powiększać (jest 2x większa niż jeszcze tydzień temu). Przy okazji pojawiła się zmiana między poduszeczkami. Nie wiemy jakiego jest ona pochodzenia. Najprawdopodobniej Leon nie mając czucia w łapuni sam ją sobie uszkodził.
Nasz weterynarz jest obecnie na urlopie. Dajemy łapce czas do jego powrotu. Będziemy się raczej skłaniać w kierunku amputacji...
PS> Od samego początku uważaliśmy razem ze swoim wet., że decyzja Kotkowa o pozostawieniu nóżki była chybiona...
Z łapka jest coraz gorzej. Rana przestała się goić i zaczęła się powiększać (jest 2x większa niż jeszcze tydzień temu). Przy okazji pojawiła się zmiana między poduszeczkami. Nie wiemy jakiego jest ona pochodzenia. Najprawdopodobniej Leon nie mając czucia w łapuni sam ją sobie uszkodził.
Nasz weterynarz jest obecnie na urlopie. Dajemy łapce czas do jego powrotu. Będziemy się raczej skłaniać w kierunku amputacji...
PS> Od samego początku uważaliśmy razem ze swoim wet., że decyzja Kotkowa o pozostawieniu nóżki była chybiona...
- Aya
- Posty: 70
- Rejestracja: 24 lis 2008, 14:19
- roedeer
- Posty: 36
- Rejestracja: 15 gru 2008, 21:00
No rzeczywiście dobra wiadomość to nie jest, bo wszyscy ściskaliśmy kciukasy by łapka się wygoiła. Walczycie dzielnie za tą łapkę i zrobiliście wszystko co się dało by ją ratować...
Jeśli amputacja okaże się jednak konieczna to trudno, ale skoro rana nie chce się goić to chyba najlepsze wyjście.
Szkoda, gdzieś w głębi wierzyłam, że jednak się uda...z drugiej strony nie jest to tragedia, Leoś i tak funkcjonuje "prawie" bez jednej łapki,a póki co ona tylko mu zawadza - może to i lepiej. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
Trzymajcie się
Jeśli amputacja okaże się jednak konieczna to trudno, ale skoro rana nie chce się goić to chyba najlepsze wyjście.
Szkoda, gdzieś w głębi wierzyłam, że jednak się uda...z drugiej strony nie jest to tragedia, Leoś i tak funkcjonuje "prawie" bez jednej łapki,a póki co ona tylko mu zawadza - może to i lepiej. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
Trzymajcie się
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
Przed chwilą się dowiedzieliśmy, że nie musimy. Pani dr już wróciła. Jedziemy jutro na okazanie.Mago pisze:Długo musicie czekać na swojego weta?
Dopsz... bo o pensjonariuszach domu wariatów nie można powiedzieć, że miewają się dobrze.Mago pisze:Jak się miewa reszta załogi?
Tośka tyje w oczach, bo pożera dosłownie wszystko od wszystkich. Lata wysoko. Śpi pod aniową kołdrą, albo jak stare znoszone lisy wokół aniowej szyi. Zdarza się także legnąć na jej twarzy, a że Ania sen ma wojskowy i nie obudzi jej nawet artyleria strzelające tuż koło łóżka, godzi się na to bez mrugnięcia śpiącym okiem.
Poza tym drze się Tochna wniebogłosy bez powodu jakby non-stop rujkowała. Co chwila jak zuch zdobywa coraz to nowsze, trudniejsze sprawności. Ostatnio np. nauczyła się korzystać z klamki (sama!), więc wszystkie bariery w naszym mieszkanku zostały pokonane.
Leon też czuje się dobrze. Na łapę nie zwraca uwagi, poza momentami wymiany opatrunków i troskliwym odpreparowywaniem bandaży. Zawiązał z Tośką "Żarłoczną koalicję", która w pełnym składzie podąża za nami w krok kiedy idziemy do kuchni hałasując przy tym jak 10 wozów strażackich.
Poza tym, znikają jego lęki. Śpi coraz spokojniej i nie zwraca zbyt dużej uwagi na otoczenie tak, że można już go dotknąć w czasie snu bez wywołania napadu strachu. Nadal Warczy jak pies kiedy coś mu przeszkadza, albo irytuje, a co nie znajduje się w mieszkaniu np. kiedy ktoś hałasuje na klatce schodowej. Możemy być pewni, ze niewielu z Was nigdy nie słyszało takich dźwięków wydobywających się z kota, ale wszyscy, którzy mieli psy, szczególnie te duże, wiedzą jaki to dźwięk - niski, "rasowy" warkot.
Zaczął też bawić się...
...długopisami
Franek sypia w misce, albo pod łóżkiem na desce do prasowania. Ostatnio zaczął także sypiać na łóżku na pościeli pod warunkiem, ze ją złożymy, bo rozgrzebaną nawet nie popatrzy. Coraz częściej sypia też z nami, w nogach, ale cały czas stara się bardzo, żebyśmy o tym nie wiedzieli i zmyka po jednym krótkim spojrzeniu. Je w wannie, bo "Żarłoczna koalicja", zawsze czujna, dopilnowuje z każdym razem, żeby schylił się nad miską nie nad jedzeniem. Działa przy tym z tak wielka skutecznością i precyzją, ze Franek w pewnym momencie nie jadł nic... Powzięliśmy wiec kroki o dawaniu mu jedzenia za zamkniętymi drzwiami.
Francik stoi zawsze na straży i całe musztruję całe kocie stado ja kapral w czasach fali. Klepie, gryzie, gniecie, męczy, szczególnie niegrzeczną Tośkę. Robi to tak jakby wiedział co nam, zwierzchnikom, w jej zachowaniu się nie spodoba przywracając ją siłą do porządku. Po takim okazaniu siły jest z siebie dumny i czeka na pochwały.
Sami widzicie... Dom wariatów pełną gębą.
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
