Mago pisze:Długo musicie czekać na swojego weta?
Przed chwilą się dowiedzieliśmy, że nie musimy. Pani dr już wróciła. Jedziemy jutro na okazanie.
Mago pisze:Jak się miewa reszta załogi?
Dopsz... bo o pensjonariuszach domu wariatów nie można powiedzieć, że miewają się dobrze.
Tośka tyje w oczach, bo pożera dosłownie wszystko od wszystkich. Lata wysoko. Śpi pod aniową kołdrą, albo jak stare znoszone lisy wokół aniowej szyi. Zdarza się także legnąć na jej twarzy, a że Ania sen ma wojskowy i nie obudzi jej nawet artyleria strzelające tuż koło łóżka, godzi się na to bez mrugnięcia śpiącym okiem.
Poza tym drze się Tochna wniebogłosy bez powodu jakby non-stop rujkowała. Co chwila jak zuch zdobywa coraz to nowsze, trudniejsze sprawności. Ostatnio np. nauczyła się korzystać z klamki (sama!), więc wszystkie bariery w naszym mieszkanku zostały pokonane.
Leon też czuje się dobrze. Na łapę nie zwraca uwagi, poza momentami wymiany opatrunków i troskliwym odpreparowywaniem bandaży. Zawiązał z Tośką "Żarłoczną koalicję", która w pełnym składzie podąża za nami w krok kiedy idziemy do kuchni hałasując przy tym jak 10 wozów strażackich.
Poza tym, znikają jego lęki. Śpi coraz spokojniej i nie zwraca zbyt dużej uwagi na otoczenie tak, że można już go dotknąć w czasie snu bez wywołania napadu strachu. Nadal Warczy jak pies kiedy coś mu przeszkadza, albo irytuje, a co nie znajduje się w mieszkaniu np. kiedy ktoś hałasuje na klatce schodowej. Możemy być pewni, ze niewielu z Was nigdy nie słyszało takich dźwięków wydobywających się z kota, ale wszyscy, którzy mieli psy, szczególnie te duże, wiedzą jaki to dźwięk - niski, "rasowy" warkot.
Zaczął też bawić się...
...długopisami

Ale jak ma ochotę...
Franek sypia w misce, albo pod łóżkiem na desce do prasowania. Ostatnio zaczął także sypiać na łóżku na pościeli pod warunkiem, ze ją złożymy, bo rozgrzebaną nawet nie popatrzy. Coraz częściej sypia też z nami, w nogach, ale cały czas stara się bardzo, żebyśmy o tym nie wiedzieli i zmyka po jednym krótkim spojrzeniu. Je w wannie, bo "Żarłoczna koalicja", zawsze czujna, dopilnowuje z każdym razem, żeby schylił się nad miską nie nad jedzeniem. Działa przy tym z tak wielka skutecznością i precyzją, ze Franek w pewnym momencie nie jadł nic... Powzięliśmy wiec kroki o dawaniu mu jedzenia za zamkniętymi drzwiami.
Francik stoi zawsze na straży i całe musztruję całe kocie stado ja kapral w czasach fali. Klepie, gryzie, gniecie, męczy, szczególnie niegrzeczną Tośkę. Robi to tak jakby wiedział co nam, zwierzchnikom, w jej zachowaniu się nie spodoba przywracając ją siłą do porządku. Po takim okazaniu siły jest z siebie dumny i czeka na pochwały.
Sami widzicie... Dom wariatów pełną gębą.