Strona 16 z 54

: 28 sty 2009, 18:36
autor: roedeer
Nawet bez zewnętrznej lampy błyskowej zdjęcia wyszły zawodowo :)!! A te rozczapierzone w locie łapeczki Tosi i przycięte pazurki Franka rewelacyjne <klaszcze>
Na drugim planie też jest na co popatrzeć, Leo też pewnie chętnie by trącił myszkę zdrową łapulką...ale póki co dobrze robi - niech się grzeje przy kaloryferku :)

: 31 sty 2009, 15:53
autor: Ania i Krzyś
Niestety nie mamy dobrych wiadomości...

Z łapka jest coraz gorzej. Rana przestała się goić i zaczęła się powiększać (jest 2x większa niż jeszcze tydzień temu). Przy okazji pojawiła się zmiana między poduszeczkami. Nie wiemy jakiego jest ona pochodzenia. Najprawdopodobniej Leon nie mając czucia w łapuni sam ją sobie uszkodził.
Nasz weterynarz jest obecnie na urlopie. Dajemy łapce czas do jego powrotu. Będziemy się raczej skłaniać w kierunku amputacji...

PS> Od samego początku uważaliśmy razem ze swoim wet., że decyzja Kotkowa o pozostawieniu nóżki była chybiona...

: 31 sty 2009, 18:21
autor: Aya
Ogromnie przykra wiadomość. Skoro nie ma innej możliwości wyleczenia to na pewno jest to rozsądne wyjście. Pocieszające jest to, że na pewno nie skomplikuje mu to życia, będzie dalej się nim cieszył, a dodatkowo jest i będzie szczęśliwy. Ma wymarzone, bezpieczne gniazdko u Was ! :)

: 01 lut 2009, 12:44
autor: roedeer
No rzeczywiście dobra wiadomość to nie jest, bo wszyscy ściskaliśmy kciukasy by łapka się wygoiła. Walczycie dzielnie za tą łapkę i zrobiliście wszystko co się dało by ją ratować...
Jeśli amputacja okaże się jednak konieczna to trudno, ale skoro rana nie chce się goić to chyba najlepsze wyjście.
Szkoda, gdzieś w głębi wierzyłam, że jednak się uda...z drugiej strony nie jest to tragedia, Leoś i tak funkcjonuje "prawie" bez jednej łapki,a póki co ona tylko mu zawadza - może to i lepiej. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło

Trzymajcie się

: 01 lut 2009, 17:18
autor: Maria
Na pewno dobrze zdecydujecie. Pozdrawiam Was i Leonka !

: 01 lut 2009, 20:50
autor: Mago
Szkoda łapuli Leona ale bardziej szkoda Leona który ma niegojącą się łapulę :-(
Długo musicie czekać na swojego weta?
Jak sie miewa reszta załogi?

: 01 lut 2009, 22:13
autor: Ania i Krzyś
Mago pisze:Długo musicie czekać na swojego weta?
Przed chwilą się dowiedzieliśmy, że nie musimy. Pani dr już wróciła. Jedziemy jutro na okazanie.
Mago pisze:Jak się miewa reszta załogi?
Dopsz... bo o pensjonariuszach domu wariatów nie można powiedzieć, że miewają się dobrze.
Tośka tyje w oczach, bo pożera dosłownie wszystko od wszystkich. Lata wysoko. Śpi pod aniową kołdrą, albo jak stare znoszone lisy wokół aniowej szyi. Zdarza się także legnąć na jej twarzy, a że Ania sen ma wojskowy i nie obudzi jej nawet artyleria strzelające tuż koło łóżka, godzi się na to bez mrugnięcia śpiącym okiem.
Poza tym drze się Tochna wniebogłosy bez powodu jakby non-stop rujkowała. Co chwila jak zuch zdobywa coraz to nowsze, trudniejsze sprawności. Ostatnio np. nauczyła się korzystać z klamki (sama!), więc wszystkie bariery w naszym mieszkanku zostały pokonane.

Leon też czuje się dobrze. Na łapę nie zwraca uwagi, poza momentami wymiany opatrunków i troskliwym odpreparowywaniem bandaży. Zawiązał z Tośką "Żarłoczną koalicję", która w pełnym składzie podąża za nami w krok kiedy idziemy do kuchni hałasując przy tym jak 10 wozów strażackich.
Poza tym, znikają jego lęki. Śpi coraz spokojniej i nie zwraca zbyt dużej uwagi na otoczenie tak, że można już go dotknąć w czasie snu bez wywołania napadu strachu. Nadal Warczy jak pies kiedy coś mu przeszkadza, albo irytuje, a co nie znajduje się w mieszkaniu np. kiedy ktoś hałasuje na klatce schodowej. Możemy być pewni, ze niewielu z Was nigdy nie słyszało takich dźwięków wydobywających się z kota, ale wszyscy, którzy mieli psy, szczególnie te duże, wiedzą jaki to dźwięk - niski, "rasowy" warkot.
Zaczął też bawić się...
...długopisami :-| Ale jak ma ochotę...

Franek sypia w misce, albo pod łóżkiem na desce do prasowania. Ostatnio zaczął także sypiać na łóżku na pościeli pod warunkiem, ze ją złożymy, bo rozgrzebaną nawet nie popatrzy. Coraz częściej sypia też z nami, w nogach, ale cały czas stara się bardzo, żebyśmy o tym nie wiedzieli i zmyka po jednym krótkim spojrzeniu. Je w wannie, bo "Żarłoczna koalicja", zawsze czujna, dopilnowuje z każdym razem, żeby schylił się nad miską nie nad jedzeniem. Działa przy tym z tak wielka skutecznością i precyzją, ze Franek w pewnym momencie nie jadł nic... Powzięliśmy wiec kroki o dawaniu mu jedzenia za zamkniętymi drzwiami.
Francik stoi zawsze na straży i całe musztruję całe kocie stado ja kapral w czasach fali. Klepie, gryzie, gniecie, męczy, szczególnie niegrzeczną Tośkę. Robi to tak jakby wiedział co nam, zwierzchnikom, w jej zachowaniu się nie spodoba przywracając ją siłą do porządku. Po takim okazaniu siły jest z siebie dumny i czeka na pochwały.

Sami widzicie... Dom wariatów pełną gębą.

: 01 lut 2009, 23:06
autor: Mago
Ania i Krzyś pisze:Pani dr już wróciła. Jedziemy jutro na okazanie.
Czekam na wieści w takim razie.

: 02 lut 2009, 07:30
autor: kesja
opis koegzystencji kotów fajowy
trzymam kciuki za Leonka

: 02 lut 2009, 11:04
autor: Aya
:-) Widzę, że zawiązał się Wam w domu, prawdziwy, koci obóz przetrwania. Na dodatek z przebiegłą i sprytną, Tośką na czele ! Trzymam kciuki za skuteczne, radykalne leczenie łapki Leosia !