Zabezpieczenie okien i balkonów, siatki
- madziulam2
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2820
- Rejestracja: 17 lis 2009, 18:18
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- SHEszunia
- Posty: 1421
- Rejestracja: 24 lip 2012, 11:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: lubuskie
dosyć ciekawe..
ja będę musiała też się zastanowić nad czym zabezpieczającym, bo na oknie mam "jedynie" moskitierę...
ale myślałam nad tymi zaczepami na klej silikonowy, które któraś z Was pokazywała w linku ileś tam postów wstecz.. bez ingerencji w okno, ściany itp. a wydaje się być dobrym rozwiązaniem
ja będę musiała też się zastanowić nad czym zabezpieczającym, bo na oknie mam "jedynie" moskitierę...
ale myślałam nad tymi zaczepami na klej silikonowy, które któraś z Was pokazywała w linku ileś tam postów wstecz.. bez ingerencji w okno, ściany itp. a wydaje się być dobrym rozwiązaniem
- kizior
- Hodowca
- Posty: 1337
- Rejestracja: 09 mar 2009, 08:39
- Płeć: k
- Skąd: Szczecin
- SHEszunia
- Posty: 1421
- Rejestracja: 24 lip 2012, 11:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: lubuskie
- kizior
- Hodowca
- Posty: 1337
- Rejestracja: 09 mar 2009, 08:39
- Płeć: k
- Skąd: Szczecin
- SHEszunia
- Posty: 1421
- Rejestracja: 24 lip 2012, 11:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: lubuskie
tak, różnie może być. Lepiej zapobiegaćkizior pisze:Mocno trzyma. My wybraliśmy taśmę henkel pattex o największym dostępnym nacisku. Formalnie powinniśmy zamocować blokadę "pośrodku" okna, ale z racji małoletniej córy i kanapy przy oknie baliśmy się, że córa biegając nadzieje się na blokadę i krzywdę sobie zrobi.
też to znam..
no ja okna nie otwieram na oścież teraz wcale
poza tym będę się bała ją na balkon puścić
- Dracanka
- Posty: 2057
- Rejestracja: 26 kwie 2010, 00:20
Duże. Byle ptaszek, ba! byle muszka i nieszczęście gwarantowane.SHEszunia pisze: jak duże prawdopodobieństwo jest, że kocię patrząc sobie, gdzieś tam będzie próbowało "uczyć się latać"??
Żeby nie być gołosłownym - niestety martwy rudy MCO wypadł z bloku, w którym mieszka moja siostra...
A Kot mojej znajomej wypadł z drugiego i złamane przednie łapy...
Niestety dla wielu jeszcze osób temat zabezpieczenia okien/balkonów jest abstrakcyjny...
SHEszunia nie chcę zabrzmieć źle, ale jeśli rodzice np. nie zgadzają się na dostosowanie domu pod kota,
to może nie powinny byli zgadzać się brać odpowiedzialności za kota jako takiego?
Spokojnie wytłumacz ojcu zagrożenia życia dla Waszej Kotki, być może to zadziała bardziej na jego wyobraźnię,
niż myśl o mieszkaniu jak w klatce... A może jako mężczyzna będzie miał wiele radości z przygotowywania moskitiery itp :-)
Siatka w Twoim pokoju chyba nie wystarczy, bo jak mniemam, macie okna w całym mieszkaniu?
Bywają one otwierane? Balkon bywa? Czy kot mieszka tylko w Twoim pokoju i siatka tam wystarczy?
- SHEszunia
- Posty: 1421
- Rejestracja: 24 lip 2012, 11:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: lubuskie
Balkon jest zawsze zamytkany, żeby się kruszynce nic nie stało.
Poza tym jak otwieramy okna (albo wschodnie-kuchnia i u córki, albo zachodnie-nasz i dziadka) to zawsze pilnujemy kociaka. Natomiast jak wychodzimy z domu to uchylone jest u nasze (te z moskitierą z tego względu że nie ma po czym się wspiąć na te okno). W innych sytuacjach nie ma możliwości, żeby kociakowi coś się stało- jest zawsze pilnowana
A co do odpowiedzialności, to ojciec mój (bo mamy już nie mam) nie ponosi jej za Naszego kociaka. Midnihgt jest moja, męża i córki, ojciec jedynie zgodę swoją wyraził na to żeby kocisko mogło u nas zamieszkać... Ale nie mogę powiedzieć również, że nie jest odpowiedzialny... pilnuje jej tak samo jak my, zawsze dba by balkon był zamknięty bądź otwarty na taką szerokość by Midi mogła spokojnie chodzić bez obawy, że wyjdzie i nie daj boże skoczy..
suma sumarum chodzi o to, by nasze okno mogło byc spokojnie otwierane i podczas nieobecnośći kiciunia żeby sobie nic nie zrobiła
Poza tym jak otwieramy okna (albo wschodnie-kuchnia i u córki, albo zachodnie-nasz i dziadka) to zawsze pilnujemy kociaka. Natomiast jak wychodzimy z domu to uchylone jest u nasze (te z moskitierą z tego względu że nie ma po czym się wspiąć na te okno). W innych sytuacjach nie ma możliwości, żeby kociakowi coś się stało- jest zawsze pilnowana
A co do odpowiedzialności, to ojciec mój (bo mamy już nie mam) nie ponosi jej za Naszego kociaka. Midnihgt jest moja, męża i córki, ojciec jedynie zgodę swoją wyraził na to żeby kocisko mogło u nas zamieszkać... Ale nie mogę powiedzieć również, że nie jest odpowiedzialny... pilnuje jej tak samo jak my, zawsze dba by balkon był zamknięty bądź otwarty na taką szerokość by Midi mogła spokojnie chodzić bez obawy, że wyjdzie i nie daj boże skoczy..
suma sumarum chodzi o to, by nasze okno mogło byc spokojnie otwierane i podczas nieobecnośći kiciunia żeby sobie nic nie zrobiła