Strona 156 z 254

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 21 sie 2016, 16:06
autor: Neta
I kolejny cudny obłoczek <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Przekochana jest ta Twoja puchata biała kuleczka Limonko <serce> <serce> <serce>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 22 sie 2016, 09:06
autor: yamaha
Limonka pisze:
obrazek
fado123 pisze:zazdroszczę tego leżakowania na kolanach
Kamila pisze:bo po co pracować jak można głasiać kotka, sczególnie takiego co to się sam na kolana pcha
Sonia pisze:Cudny misiu <zakochana> i to tego taki nakolankowy :kotek:
Hmmm... ale Wy naprawde tam widzicie KOLANA ?? ?? ?? :haha: :haha: :haha:

CUDNY kicius <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 22 sie 2016, 09:21
autor: Luinloth
yamaha pisze:
Hmmm... ale Wy naprawde tam widzicie KOLANA ?? ?? ?? :haha: :haha: :haha:
:haha: :haha: :haha:
Oj tam oj tam Yam, tak się mówi - kotek na kolanka, przecież "nakolankowy" jakoś tak zgrabniej brzmi niż... nacyckowy? Nabiustny? Napierśny? Kot napierśnik? :haha:

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 22 sie 2016, 13:47
autor: Limonka
Spoko, zazwyczaj Luke jest nakolanny ;)

Pod kątem miziania jest niesamowity, ale np. cmokań w łepek nie lubi, od razu ucieka z krzykiem <lol>
Tutaj się uzupełniają z Sissi. Ona nie jest nakolankowa, ale całusy znosi ze stoickim spokojem <mrgreen>
Więc się mogę "wyżyć" odpowiednio na jednym i na drugim <mrgreen>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 22 sie 2016, 23:13
autor: Limonka
Biały wiewiór i kawowy niedźwiedź :-)

obrazek

Cesarzowa ostatnio mi codziennie pyskuje ;-)) , ponieważ raczyła sobie nie wiedzieć jak wyrwać 2 pazury w przedniej łapie no i musimy psiukać Octeniseptem i smarować maścią. Sissi traktuje to jako zamach na swoją godność. No cóż, służba nie drużba, zaleczyć trzeba. Jeden pazur już praktycznie w 100 wygojony, z drugim idzie trochę wolniej, ale do przodu. A jak Sissi wyraża głosowe niezadowolenie to Luke oczywiście współodczuwa i drze się też, tak na wszelki wypadek <lol>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 22 sie 2016, 23:38
autor: Limonka
Tak się ostatnio złapałam na tym, że nigdy Wam nie pokazałam mojego 3go najwierniejszego szczęścia, które jest ze mną ponad połowę mojego życia, czyli już ponad 17 lat. To mój pierwszy kot, tym bardziej szczególny, że pojawił się w moim życiu w bardzo trudnym momencie, kiedy w rodzinie nagle zabrakło kogoś bardzo bliskiego.
Oto Brysia <zakochana> <zakochana> <zakochana> (zdjęcia z początku roku, kiedy jeszcze byliśmy w dobrej formie)

obrazek

obrazek


Brysia przy mojej wyprowadzce została z rodzicami, nie chcieliśmy przesadzać starych drzew. W ostatnich miesiącach jest ciężko, niby człowiek wie, że zwierzę nie będzie zdrowe jak koń do końca życia, ale jak się zaczyna coś dziać to jakoś trudno sobie z tym poradzić. Zaczęło się od niejedzenia, ale ponieważ schudnięcie rozłożyło się w czasie a krew była dobra to uśpiło to naszą czujność. Jak w pewnym momencie przestała jeść w ogóle, zrobiliśmy USG i w jelitach wyszedł nieswoisty cień. W zasadzie nasz były wet dał do zrozumienia że to pewnie nowotwór no i że należałoby się przygotować na......

Po zmianie lekarza okazało się, że jelita to nie jest nasz największy problem. Po zrobieniu hormonów i USG u lepszego diagnosty i z niebo lepszym sprzętem wyszło, że mamy nowotwór tarczycy. Jakieś 2 miesiące temu mieliśmy operację, guz usunięto, hormony wróciły do normy (u kotów, odwrotnie niż u ludzi, po usunięciu płata/płatów nie trzeba podawać hormonów bo kora nadnerczy przejmuje funkcję, jeśli dobrze zapamiętałam). Po zabiegu i kontrolnej krwi wyszło że mamy początki choroby nerek (hormony tarczycy "przykrywały" problem), i że z tego powodu trzeba zrobić zęby i kamień bo sytuacja w jamie ustnej niestety nie pomaga stanowi nerek. W zeszłym tygodniu znowu mieliśmy zabieg, znowu nasza wetka (i kicia też) dały radę. A w międzyczasie trafił nam się -prawdopodobnie- mikro wylew- i tylne łapy mamy trochę niezborne. Dostajemy leki, wetka mówi że jest szansa że przy mikrowylewach po 4-6 tygodniach powinno się cofnąć. Może nie do 0, ale do znaczącej poprawy.

Więc póki co kochamy jak możemy, tuczymy jak możemy i cieszymy się tym co jest. Z jazd do weta chyba bym sobie już mogła wyrobić VIP kartę....
A ja dziękuję. że istnieje Canfelis i mądrość dr Dominiki, bo gdyby nie ona to już kilka miesięcy temu by Brysi nie było.

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 00:10
autor: Dorszka
Uściski dla Brysi, żeby teraz poczuła się już lepiej, i jeszcze wiele lat witała Panią podczas odwiedzin u rodziców <serce> :kotek:

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 00:24
autor: sandra
śliczna <zakochana> <zakochana>
na tych zdjęciach nie wygląda na 17 lat :)
dużo zdrówka dla koteńki :kotek:

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 07:55
autor: Sonia
Jaka śliczna koteczka <zakochana> :kotek:
Trzymam ogromne kciuki, żeby koteczka czuła się coraz lepiej i była z Wami jak najdłużej <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 08:13
autor: Luinloth
Jaka kochana. Kciuki za zdrówko <ok> <ok> <ok>