Strona 157 z 254

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 08:29
autor: Kamila
ale fajnie pysio pomalowane <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> za zdrówko Brysieńki.
A ekipa niedżwiedzica i wiewiórek :mdleje: :mdleje: :mdleje:

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 08:30
autor: aurora80
Piękna <serce> Naprawdę cudniasta :kotek: Dr Borkowska jest fantastyczna - cudownie obchodzi się z moim Buniem. Bardzo ją lubimy - widać, że dobro naszych łaput jest dla niej naprawdę ważne. <ok> Trzymamy kciuki za zdrówko Brysi i no cóż... musisz nam ją teraz Limonko jak najczęściej pokazywać <serce>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 09:45
autor: Limonka
aurora80 pisze: Dr Borkowska jest fantastyczna - cudownie obchodzi się z moim Buniem. Bardzo ją lubimy - widać, że dobro naszych łaput jest dla niej naprawdę ważne.
To prawda. Na pierwszej wizycie nam powiedziała bez owijania w bawełnę, że sytuacja jest poważna, ale nie beznadziejna. I że dla niej najważniejsze jest zwierzę i jego komfort, a nie właściciel (z całym szacunkiem dla właściciela of course). I że jeśli nadejdzie taki moment, że to już będzie bardziej trzymanie zwierzęcia "dla właściciela", to jasno powie stop.
Na każdej wizycie wszystko dokłądnie tłumaczy, co, na co, po co, dlaczego. Nie boję się powiedzieć, że to wet ideał :-)

Ja nie wiem jak ona to robi, ale zawsze tak jakoś obłaskawia tego mojego demona, że szok. Bryśka nie jest łatwym pacjentem, syczy, prycha, burczy, chociaż doktor mówi, że to bardziej jest kwestia tego że sobie musi pogadać i wyrazić swoje niezadowolenie, niż prawdziwa agresja. Fakt faktem nigdy jej nie udrapała. Za to ja kiedyś oberwałam pazurem jak zamykałam kontener <oops>
Pobieranie krwi z poprzedniej lecznicy było jakimś mega koszmarem i dla mnie i dla kota, tutaj jakoś potrafią to zrobić tak, że 2-3 minuty i nawet się kot nie zdąży zdenerwować.

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 09:53
autor: Fusiu
Brysia mi tak bardzo przypomina mojego druha Fusia. Też został z rodzicami po mojej wyprowadzce.
No piękna jest, kocham ją już bardzo. To najcudowniejsze stworzenia <serce> <serce> <serce> <serce>
Buziaki i głaski dla koteńki <zakochana> <zakochana>

A Sissi i Luke są wspaniali. Uwielbiam na nich patrzeć <zakochana> <zakochana>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 10:05
autor: maga
Piękna dziewczynka. By jeszcze długo cieszyła Was swoim mruczącym towarzystwem.

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 17:29
autor: Limonka
Taką mam nadzieję, że gdzieś tam zapisane jest nam jeszcze dużo czasu.
Jak dostałam zielone światło na kota to jakoś zawsze marzyłam o rudym. W miocie były 4 kociaki: rudy kocurek, 2 czarne z białymi skarpetkami + krawatem, no i Brysia. Jak pojechałam obejrzeć kociaki do Ostrowii Mazowieckiej, to się okazało że rudy jest już zajęty, a dodatkowo to kocur, a ja przecież chciałam kotkę. Co prawda moja znajoma powiedziała, że może spróbować przekonać przyszłych właścicieli rudego żeby odstąpili. Wiecie jak to jest w takich małych miastach, gdzie ludzie mają domy i koty wychodzące. Jednego dnia kot jest, potem jest wypadek z samochodem, jest następny kot. Nie mówię, że zawsze i wszędzie ale niestety często.
I jak tak siedzieliśmy w kuchni to nagle zaczęło do nas iść to czwarte kocię (wtedy nie wiedziałam że fachowo się mówi szylkret <oops> ) i jak zobaczyłam tą jej mordkę przepołowioną to wiedziałam że ta i żadna inna. Jak to mówią serce wybrało samo, rude poszło w niepamięć. Mój tata kiedyś się śmiał, że jak była mała to musiał chodzić po świeżo malowanych pasach ;-))

Za moch czasów szkolnych to Bryśka była dokładnym przykładem 6go zmysłu. Jak wracałam ze szkoły czy studiów, to zawsze czekała pod drzwiami, i to na trochę przed zanim zadzwonił domofon w bramie na podwórko czy na klatkę, nawet jeśli to nie były stałe godziny. Jakoś zawsze się sprawdzało że jak kot szedł pod drzwi to po chwili ja wracałam do domu :-)

Bryśka nigdy nie była nakolankowcem (przychodzi czasami raz na "ruski rok" na własnych warunkach), ale tak poza tym to mnie pozwalała na wszystko, mogłam ja nosić na rękach, położyć sobie wokół szyi, posadzić na kolanach z łapami do góry jak małe dziecko :kotek:

Jak była młoda, to wskakiwała wszędzie. Potrafiła - do dzisiaj nie wiem jak - z wc wskoczyć na górną krawędź otwartych drzwi do łazienki (wc stało tuz przy ścianie wejściowej) i się przechadzać <shock>
szkoda, że to nie były czasy dostępnych aparatów czy komórek z opcją zdjęć :((((

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 19:27
autor: Prini
Dużo zdrowia dla ślicznej Brysi. Faktycznie nie wygląda na 17 lat. Piękny pysio <zakochana>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 23 sie 2016, 22:54
autor: jasminka
Śliczna :kotek: za leczenie kciuki a ukłony dla pani doktor i dla Was <pokłon>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 24 sie 2016, 21:45
autor: Neta
Przepiękna Brysia <serce> <serce> <serce> Jak ma cudnie na pół pomalowane pysio <zakochana>

Oby jak najdłużej była w dobrej formie :kotek: :kotek: Trzymam kciuki <ok> <ok>

Re: Sissi Montegri*PL & Luke Mazuria*PL

: 25 sie 2016, 07:51
autor: Natashas
Niesamowicie piękna koteczka i nikt by nie przypuszczał, że już w takim zaawansowanym wieku <zakochana>
Jak dobrze mieć oparcie w mądrym lekarzu <pokłon> Niech jeszcze Brysia długo Was cieszy :kotek: :kotek: