Wczoraj:
Dużo było przytulania i wiecie wpadłam na fajowski pomysł. Jak pani M. ogląda filmy i przykrywa nogi kocykiem to robi się taka superaśna kryjówka - w sam raz dla mnie. W kryjówce jest ciemno i ciepło - tak jak lubię. A Pani M. jest szczęśliwa, bo jak ja sobie wypoczywam w kryjówce to jej wolno w zamian mnie głaskać
Tylko jakiś problem mają ze mną <shock> - bo podobno odbiło mi i nie chcę jeść. Jem - te pachnące paszteciki i moje chrupki z takiego jednego talerzyka - ale pasztecików dostaję mało - bo Pani M. mówi, że to żadne mięso i mam jeść mięso...noooo dooobraaaa.... trochę indyka wczoraj zjadłam, ale tuńczyk to nie był, więc Pani M. spakowała resztę i to ugotowane co nie zjadłam jeszcze wcześniej i powiedziała, że idzie karmić inne kotki. No i poszła!!! Wróciła uśmiechnięta i powiedziała: Przynajmniej nie będę musiała wyrzucać dobrego mięsa. Chętnych nie brakuje.
Wczoraj z Panią M. miałam SESJĘ.
Pamiątkowe zdjęcie - my dwie na jednej fotografii to rzadkość:) Tylko oczy mam dziwne, ale Pani M. mi wyjaśniła - ten pikający paskuda co nam te zdjęcia robi to jest jakiś GŁUPTAK.
