Nowe wieści na froncie. Wczoraj moja mała kruszynka została poturbowana przez Froda. Wyprowadził go z równowagi, bo co chwilę na niego skakał i podgryzał mu przyrodzenie. No i Frodo w akcji tak na niego natarł, że mały wylądował na drzwiach łazienki. Były pazury(jak nigdy), zęby, warczenie i prychanie. Mały uciekał z piskiem i troszkę kulał. Wpadł mi na kolana z miną "mamusiu a on mnie bije"
Zgarnęłam koty do transporterów i jazda do weta. Vincentowi nic nie jest, chyba tylko się poobijał. Umówiliśmy datę ciachania (10 czerwca godzina 11,00). Kotki przebadane i wszystko w porządku. Oczy Froda dochodzą do stanu "normalnego". Ropa pojawia się, ale za chwilę już jej nie ma, pozostają ciemne śpioszki. Oczka szeroko otwarte i błyszczące. Chyba wychodzimy na prostą. Vincent osłuchany, od tamtej pory nie ma ataków.
Stan wagowy:
Vincent - 3,90
Frodo - 7,50 (umarłam jak go podniosłam wraz z transporterem)

kiedy ten chłopak przestanie rosnąć
A i dzisiaj rano Vincuś zwymiotował. Myślę, że za łapczywie jadł, bo było to zaraz po jedzeniu, bo nawet kuleczki nie były przetrawione. Tak to jest jak się podjada bratu zamiast wcinać ze swojej miseczki.
Soniu, teraz to codziennie będzie zaglądał do kalendarza, aby sprawdzić, czy to już pozbawią go klejnotów, dzieki którym jest taki odważny. <lol>