Zabezpieczenie okien i balkonów, siatki
- Dracanka
- Posty: 2057
- Rejestracja: 26 kwie 2010, 00:20
Doczytałam w Twoim wątku, że masz też córeczkę i męża :-) Więc to Wy decydujecie o osiatkowaniu balkonu/okien , nie Tata?
To by ułatwiało sprawę.
Pilnowanie brzmi niepokojąco. Oznacza to, że obserwujecie kotkę stale? Że chodzicie za nią?
Przepraszam, że tak obrazowo potrzebuję, ale to się już tysiąc razy przerabiało :-)
To by ułatwiało sprawę.
Pilnowanie brzmi niepokojąco. Oznacza to, że obserwujecie kotkę stale? Że chodzicie za nią?
Przepraszam, że tak obrazowo potrzebuję, ale to się już tysiąc razy przerabiało :-)
- SHEszunia
- Posty: 1421
- Rejestracja: 24 lip 2012, 11:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: lubuskie
nic nie szkodziDracanka pisze:Doczytałam w Twoim wątku, że masz też córeczkę i męża :-) Więc to Wy decydujecie o osiatkowaniu balkonu, nie ojciec? To by ułatwiało sprawę.
Pilnowanie brzmi niepokojąco. Oznacza to, że obserwujecie kotkę stale? Że chodzicie za nią?
Przepraszam, że tak obrazowo potrzebuję, ale to się już tysiąc razy przerabiało :-)
więc... hmmm od czego zacząć...
mój ojciec jest "dość trudnym człowiekiem" delikatnie to ujmując (a dosadnie-padło mu na głowę od śmierci mamy) i osiatkowanie balkonu, może być dość trudnym tematem do rozmowy, zawsze ma jakieś argumenty przeciwko... (palić nie będę miał gdzie, jak to będzie wyglądać, będziesz mi tu ściany niszczyć, co ludzie powiedzą...- wiem idiotycznie to brzmi, ale takie są fakty-taki jest mój ojciec niestety)
natomiast co do pilnowania kotka.. to nie jest tak, że się za nią chodzi. po prostu uprzedzamy fakty i z reguły jest tak, że otwieramy (uchylamy) okno w tym pomieszczeniu, w którym akurat jesteśmy, a jeśli któreś jest uchylone to podczas naszej obecności i tak nie przeszkadza, gdyż Midusia preferuje nasze towarzystwo i opuszcza nas jedynie w sprawach fizjologicznych. Nawet gdy w kuchni siedzimy-ona z nami, w pokoju- ona z nami, nawet pod drzwiami WC siedzi i miauczy aby ją któreś z domowników wpuściło do środka
aaa a jeśli chodzi o te siatkowanie okien, problemu nie będzie z pokojem córki i naszym. Schody zaczynają się jeśli zaczniemy ingerować w pomieszczenia "wspólne" typu kuchnia. już może jazgot być... dlatego balkon ( ojca pokój jest balkonowy) osiatkowany będzie dla niego PROBLEMEM na skalę głodu w Afryce... a awantury mogą o to być takie że "się ściany trząść będą"
- SHEszunia
- Posty: 1421
- Rejestracja: 24 lip 2012, 11:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: lubuskie
nie chcę być wybredna ^^ ale to u mojego ojca nie przejdzie <mrgreen> aż taki głupi to on nie jestsierpniowska pisze:a moze argument że muszki, meszko komary bąki i inne paskudztwa nie będą wlatywać pomoże? albo jakoś tak sprytnie podejść do tematu zeby Tata myślał ze to on wpadł na TAKI genialny pomysł (dobrze że mój TŻ nie czyta tego forum;))
aha i dodam, że świat niewidoczny jest na balkonie z perspektywy kotka a nawet dziecka. między barierkami mam przeplecione "coś" od środka patrząc jest on "zabudowany" gorzej z tym co jest ponad barierką...
- yohjia
- Posty: 377
- Rejestracja: 02 wrz 2011, 19:46
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
SHEszunia, kota nie da się przypilnować-czasem wystarczy sekunda naszej nieuwagi a kić czmychnie np. za muchą czy ciekawym dźwiękiem niesłyszalnym dla ludzkiego ucha i nieszczęście gotowe. Nasza sąsiadka mieszkająca piętro niżej podobnie jak Twój Tato uważała że taka siatka na balkonie to nie dla niej, nie chce przecież mieszkać za kratami jak w więzieniu, a w ogóle to ona przecież kota pilnuje więc nie ma takiej możliwości, żeby wypadł z balkonu. I niestety pewnego dnia tak się stało-szczęście w nieszczęściu mieszkają na 1 piętrze więc skończyło się na 2 godz. szukaniu kota późnym wieczorem na przyblokowym terenie. Kocio się znalazł a na drugi dzień sąsiadka oglądała już u mnie sposób montażu siatki...Po paru dniach zamieszkała "za kratami", później zjawił się u mnie kolejny sąsiad, a później kolejny zdziwiony faktem, że tej siatki aż tak mocno nie widać <lol> Namawiaj tatę ile się da, może w końcu dla świętego spokoju się zgodzi
Siatkę na początku może i widać, ale później człowiek się przyzwyczaja i nie zwraca na nią już najmniejszej uwagi. Może pokaż Tacie zdjęcia jak wygląda balkon zabezpieczony siatką bezbarwną-może on ma w głowie taką zieloną "ogrodzeniową"
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
- kizior
- Hodowca
- Posty: 1337
- Rejestracja: 09 mar 2009, 08:39
- Płeć: k
- Skąd: Szczecin
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
Właśnie ja tak samo... poza tym jak wywiercę dziury to stracę gwarancję, a okna są nowe. W takim razie zastanowię się nad zakupemkizior pisze:Formalnie powinny być wywiercone dziury w ramie okna, aż 8.Dlatego zdecydowaliśmy się na mocną taśmę dwustronną. Gdyby okno było drewniane, to zdecydowalibyśmy się na wiercenie, ale nie w przypadku okna z tworzywa sztucznego.
Wielkie dzięki <pokłon>
PS. ile kosztuje taka identyczna jak na zdjęciu blokada?
- GOSIA
- Posty: 109
- Rejestracja: 26 lip 2010, 10:50
To ja zaprezentuję jak u mnie wygląda zabezpieczene tarasu, który nie jest zadaszony i całkiem spory, bo prawie 35m2
Siatka Trixie naciągnięta jest ok 1 metra do środka tarasu. Kot nawet jak wdrapie się po płocie to nie ma szans na ucieczkę. No dobra kiedyś Ivek jak był młody i bardziej skoczny to z suszarki z praniem wyskoczył do góry i wpadł na siatkę i .... został w uwięzi :-> Więcej nie próbował.


Siatka jest mocowana na zaciski kablowe do płotów, w każdej chwili do zdemontowania. Nie wygląda już ładnie, bo to jej trzeci rok. Mam tylko dwie śruby przywiercone do ściany budynku. Najwięcej roboty to pocięcie siatki, przewleczenie przez każde oczko sznurka napinającego i naciągnięcie na płot. Parę godzin integracyjnego gimnastykowania <mrgreen>
Minusem jest nieosiatkowany dach.... ptaszki latające za nisko (dostałam wróbelka na śniadanie) i nie zostawiam kotów na tarsie jak wychodzę z domu, bo to jednak parter. Jak jest ciepło to i noce koty spędzają na zewnątrz.
Siatka Trixie naciągnięta jest ok 1 metra do środka tarasu. Kot nawet jak wdrapie się po płocie to nie ma szans na ucieczkę. No dobra kiedyś Ivek jak był młody i bardziej skoczny to z suszarki z praniem wyskoczył do góry i wpadł na siatkę i .... został w uwięzi :-> Więcej nie próbował.


Siatka jest mocowana na zaciski kablowe do płotów, w każdej chwili do zdemontowania. Nie wygląda już ładnie, bo to jej trzeci rok. Mam tylko dwie śruby przywiercone do ściany budynku. Najwięcej roboty to pocięcie siatki, przewleczenie przez każde oczko sznurka napinającego i naciągnięcie na płot. Parę godzin integracyjnego gimnastykowania <mrgreen>
Minusem jest nieosiatkowany dach.... ptaszki latające za nisko (dostałam wróbelka na śniadanie) i nie zostawiam kotów na tarsie jak wychodzę z domu, bo to jednak parter. Jak jest ciepło to i noce koty spędzają na zewnątrz.