Strona 162 z 291

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 10:14
autor: yamaha
<lol> No nie, w nocy moze drapie, ale nikt tego nie slyszy <lol>
Za to w dzien jest <aniołek>
(troche mi go zal, bidulek caly czas w tej klatce zamkniety... ale jako ze w ubieglym roku pogryzl sporo kabli, a nawet kawalki drewnianych listw, niestety nie moge mu dac "pobiegac" :-? )

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 10:19
autor: Agnes
Króliki niestety tak mają, zamiłowanie do gryzienia <diabeł> Po zeszłorocznej nauczce jaką dostała,w postaci dwóch zjedzonych okładek od książek, wszystko z pokoju zabrałam. Jest tylko łóżko, szafa i szafeczka. Ani kabelka, ani niczego co można pogryźć nie uświadczy :-) Klatka otwarta 24 na dobe, cały pokój do jego dyspozycji, może skikać ile wlezie, a on woli podkopy w klatce robić... i bądź tu człowieku mądry ;-))

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 10:57
autor: asiak
Ogromne kciuki za dziewczynkę, za oczko <ok>

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 11:02
autor: Joanna P.
Agnieszko, dopiero doczytałam ... kciuki mocno zaciśnięte za Ciebie <ok> <ok> <ok> i za Lumisi oczko <ok> <ok> <ok>

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 17:00
autor: Agnes
Jesteśmy w domu. Wszystko jest w porządku. Oczko nie jest chore. Nic w nim już nie ma, nie jest uszkodzone. Przez tydzień, 3 razy dziennie mam podawać krople, żeby szybciej się zagoiło. Kota zostala osłuchana, ostukana i jest okazem zdrowia.
Badanie krwi zrobimy po wakacjach. Zdziwiło mnie tylko to, że można je wykonać, niekoniecznie będąc nadczo? byłam święcie przekonana, że wszystko co dotyczy badań krwi i moczu, wykonuje się na pusty żołądek.

Przeprowadziłam też mały eksperyment, wczoraj wieczorem i dziś- przed wyjściem, zdjęłam góre kuwety, pogrzebałam łopatką w żwirku i jak na zawołanie, Lumi przychodziła na siusiu. Jakbym tego nie zrobiła, to było by tak jak wcześniej pisałam, raz w nocy i raz za dnia. Czy mnie się wydaje czy to jest, czyste lenistwo? Pójde do kuwety jak już na parwde mnie przyciśnie... czy może koty regaują na grzebanie w żwirku jak ludzie na odkręcony kran? 8-)

I jeszcze inna sprawa, to tak przy okazji. Zaobserwowane jakiś czas temu. W trakcie zabawy w chowanego, schowałam sie przed Lumi za słupem od drapaka, a nie jestem Fi 14 <diabeł> twarz była zasłonięta przez rozete. Kota mnie nie zobaczyła. Powtórzyłam ten myk już kilkukrotnie, i zawsze działa tak samo. Lumi idzie do sypialni i mnie woła <zakochana> Chowałam się też w innych miejscach, gdzie np. widać było nogi, a twarz była zasłonieta. No i wychodzi na to, że dopóki nasze oczy się nie skrzyżują, jestem niewidzialna :-|
dziękuje za wszystkie kciuki! :roza:

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 17:04
autor: yamaha
<strach> Moze Lumi NAPRAWDE sa potrzebne okulary ? <rotfl>

A tak powazniej : fajnie, ze nic zlego z oczkiem sie nie dzieje (co to moglo byc wg weta ?) <tańczy>

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 17:07
autor: EwaL
Najważniekjsze, że Lumisia jest zdrowa <ok>
A może ona myśli, że to jest taka zabawa, udaje, że Ciebie nie widzi <lol>

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 17:13
autor: yamaha
Agnes pisze: będąc nadczo?
Nad co ?
Na CZCZO sie mowi po polskiemu <rotfl>

Zmykam !
:hidden: jakby ktos mnie szukal, to mnie tu nie bylo :hidden:

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 17:24
autor: Agnes
no sie mówi, sie mówi, ale jak się nie używa to się zapomina <oops>
Wet założył, że coś wpadło, w tej chwili zaczerwieniony jest tylko kącik, a całe oczko wygląda bardzo ładnie. I tak jak napisałam wyżej, zostało sprawdzone (wlana zielona substancja) i nic już w nim nie ma.

Ewa, może masz racje, moja przebiegła mała lisiczka- Lumiśka <lol>

Re: Lumi :)

: 06 sie 2013, 19:38
autor: kotku
No to ja się cieszę, że wszystko ok :-)
A może Lumi po prostu nie lubi sikać samotnie? Jak mamusia się pobawi w żwirku i będzie patrzeć to już co innego... <mrgreen>