Matko, jak ja zaniedbalam ten wątek...
Koty żyją, Ozz nadal lekko łzawi, ale generalnie wszystko inne w porzadku. Poleczę go jeszcze, w miedzyczasie kupię wreszcie jakąś torbę transprtową, bo na drugi transporter w domu miejsca nie mam

, i z oboma kotami pójdziemy krew pobrać, coby sprawdzić, czy kocie parametry są w normie.
Tymczasem kilka zrobionych późno po pracy zdjęć z kilku różnych dni. Na szczęście teraz wieczorem jeszcze w miarę jasno. Może w weekend uda mi się nadrobić zaległości w bawieniu kotów i pstrykaniu.
